Włodzimierz
Forumowicze-
Liczba zawartości
143 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
20
Zawartość dodana przez Włodzimierz
-
Propozycja systemu udziału rolnika w cenie produktu – chcę to z Wami dopracować
Włodzimierz odpowiedział Włodzimierz → na temat → Porady
Witam wszystkich, Grafika, którą wrzucił Sebastian, robi naprawdę duże wrażenie. Czytelna, nowoczesna i od razu pokazuje kierunek, w którym powinniśmy iść. Ale pozwólcie, że dorzucę kilka przemyśleń z perspektywy człowieka, który walczy o swoje polskie podwórko, a nie o abstrakcyjne teorie. 1. Nazwa i kierunek „Fair Farm” Brzmi świetnie marketingowo, nowocześnie, międzynarodowo. To plus, bo może kiedyś inni w UE będą patrzeć na nas jak na wzór. Ale musimy pilnować jednej rzeczy: produkt z Polski musi być wyróżniony jak wół na czerwono. Polska flaga, „Made in Poland”, cokolwiek ale czytelnie. Nie żeby coś komukolwiek odbierać, tylko żeby konsument widział jasno, komu ten system ma służyć. 2. Liczba pośredników to absolutna konieczność Tu w pełni zgadzam się z ggg. Jeden pośrednik to co innego niż siedmiu. Jeśli grafika ma być narzędziem dla konsumenta, to „ilość rąk po drodze” powinna być widoczna gołym okiem. To jest klucz. 3. Warianty z plusem (A+, B+ itd.) Tak jak mamy w sprzęcie AGD. Taki „+” może oznaczać m.in.: – udział grupy producenckiej jako stabilnego ogniwa (na półce widoczne by było np. B+5), – sortowanie/mycie/kalibrowanie wykonane przed sprzedażą, – krótki łańcuch dostaw, – certyfikaty jakości, – realnie wyższy standard obsługi całego procesu. To by było proste, intuicyjne i jasne. 4. Rola grup producenckich (+) u nas musi być zdrowo, ale realnie Uważam, że miejsce grupy powinno być w centrum wzorcowego łańcucha. Dlaczego? Bo rolnik już dziś robi za kierowcę, księgowego, prawnika, plantatora i magazyniera. A jak ktoś jest od wszystkiego, to jest do niczego. Grupa ma być wsparciem, a nie kolejną paszczą do wykarmienia. A w zdrowym systemie powinno być miejsce na zdrową grupę to jest klucz (to jest moja opinia wasza może być inna). 5. Kończymy pierwszy etap i możemy być z siebie dumni Za dwa dni zamykamy pierwszy, najłatwiejszy etap (pamiętajcie o naszym deadline). W tydzień powstał pomysł, który można nazwać gotowym diamentem no może jeszcze nieoszlifowanym, ale już pełnym wartości. Widzę, że część z Was już wierzy w ten plan, część go po prostu akceptuje, i to jest normalne. Dokładnie tak powinno wyglądać budowanie czegoś od zera. 6. Następne trzy etapy będą trudniejsze – najpierw obrona pomysłu w środowisku rolniczym, – później przekonanie polityków, – na końcu wdrożenie. Ale z Waszą pomocą to jest do zrobienia. 7. I pamiętajmy o jednym Jeśli nie będzie rozwiązany problem opłacalności w zbożach i roślinach przemysłowych, to kryzys nadprodukcji warzyw będzie wracał jak bumerang. Ten system może być wzorem także dla innych branż. My tu przecieramy szlak inni będą mogli iść za nami. Idziemy dalej. Szlifujemy. A za chwilę będziemy walczyć o wdrożenie. -
Propozycja systemu udziału rolnika w cenie produktu – chcę to z Wami dopracować
Włodzimierz odpowiedział Włodzimierz → na temat → Porady
Witam ponownie, ggg dzięki za cierpliwość i za to, że drążysz temat, bo przez takie rozmowy ten projekt dojrzewa. Teraz postaram się odpowiedzieć jak najczytelniej i najuczciwiej. Po pierwszę 6–12 miesięcy to realny czas na uruchomienie systemu i tego będę bronił. Nie mówię o pełnych efektach finansowych. Mówię o uruchomieniu pierwszej wersji, czyli: rozszerzone PKWiU, doprecyzowanie danych w KSeF/JPK, oznaczenia A–F (jak etykiety energetyczne), uruchomienie algorytmu, cotygodniowe dane import/eksport. To NIE wymaga ustawy. To jest jedno rozporządzenie ministra plus praca IT na już istniejącej infrastrukturze. Dlatego mówię o 6–12 miesiącach i przy tym zostanę. 2. Pełne efekty nie po 5 latach tylko po 2–3. Ale pierwsze sygnały już po roku Tu upraszczam, żeby nikt nie czytał między wierszami. Pierwsze efekty: po kilku miesiącach sieci widzą presję opinii publicznej, klienci zaczynają pytać o udział rolnika, import do detalu zaczyna być ryzykowny wizerunkowo, pojawiają się pierwsze reakcje cenowe w górę dla dostawców krajowych. Efekty większe: rok–dwa lata skracanie łańcuchów, większy udział polskiej żywności na półkach, pierwsze inwestycje w grupach, selekcja patologicznych pośredników. Efekt docelowy: 2–3 lata rolnik łapie większą marżę na stałe, a nie „od przypadku do przypadku”. I to już jest wędka. Nie chwilowa dopłata do hektara, tylko trwała zmiana strukturalna. 5 lat? Nie – 2–3 lata to realny horyzont. 3. PKWiU nie daje pieniędzy od razu ale bez PKWiU nie ma systemu Tak, zgadzam się: „Wpisanie PKWiU dziś daje efekt dopiero, gdy system działa.” Ale jeśli rolnik wie, że dzięki temu w kolejnym sezonie będzie miał więcej na fakturze to wpisze tę jedną cyfrę. Bo to kilka sekund roboty, nie tabelki na pół dnia. 4. Import – dlaczego musi być podzielony na detal i przemysł Piszesz, że nie widzisz sensu. Wyjaśnię najprościej jak się da: Import do detalu = zabiera rynek i marże polskim producentom. Zabiera rynek tam, gdzie marża jest największa. Import do przemysłu = NIE konkuruje z polskim rolnikiem. Bo tam marże są małe, a wykorzystanie surowca stabilne. To nie jest ideologia. To ekonomia 1.0 – ochronić najbardziej wrażliwy odcinek rynku (detal), bez łamania prawa UE. 5. Grupy dziś często patologia, ale system zmienia reguły gry Dziś grupa zarabia tylko wtedy, gdy obniży cenę rolnikowi. Bo tak działa chory mechanizm marżowy. W systemie A–F + UP: grupa ma „oznaczoną marżę” (np.: tylko na infrastrukturę), uczciwa praca jest widoczna, patogrupy zostają obnażone, pośrednik staje się realnym usługodawcą, a nie monopolistą. Mateusz dobrze to ujął: docelowo 1/3 marży – rolnik, 1/3 – grupa, 1/3 – handel. I do tego właśnie zmierzamy. 6. A teraz punkt kluczowy: Ten system NIE walczy z nikim on walczy O KLIENTA Konsument to nie wróg rolnika. To jest jedyna osoba, która może nacisnąć na sieci, żeby: kupowały polskie, skracały łańcuch, przestały ściągać import „bo marża większa”. A konsument wybiera to, co rozumie. A–F rozumie KAŻDY. 7. ANALOGIĘ NASZEGO POMYSŁU Z POLSKĄ MUZYKĄ W RADIO? Słyszeliście kiedyś o tym, że nadawcy stacji radiowych zobowiązani są do przeznaczania co najmniej 33 proc. miesięcznego czasu nadawania utworów słowno-muzycznych (piosenek) w programie na piosenki wykonywane w języku polskim, z czego co najmniej 60 proc. musi być nadane w godzinach 5:00-24:00. Bo to JEST DOWÓD, że takie systemy działają. I teraz wytłumaczę to forumowiczom najprościej, bo ten temat tu jeszcze nie padł. Co było kiedyś? Radia grały głównie: amerykańskie hity, brytyjskie piosenki, zachodnie playlisty. Polskich wykonawców było około 15–20%. Co zrobiło państwo? Wprowadziło: obowiązek 33% polskiej muzyki, obowiązek 60% w godzinach 5–24. To prosta REGUŁA, nie przymus ręczny. Co mówiły radia? To samo co dziś słyszymy o warzywach: „Słuchacze nam uciekną!” „Zbankrutujemy!” „To się nie przyjmie!” „To będzie protekcjonizm!” „Będą grać chłam!” Brzmi znajomo? Identyczny mechanizm strachu. Co się stało naprawdę? Efekty są takie same, jakie przewiduję dla A–F w warzywach: Polskie radia grają WIĘCEJ polskiej muzyki niż muszą. Świadomość słuchaczy wzrosła. Rynek się dostosował. Udział polskich twórców POSZEDŁ W GÓRĘ o kilkadziesiąt procent. Słuchalność radiostacji NIE SPADŁA. System stał się czymś NORMALNYM. Dlaczego to działało? Bo: regulacja była prosta, przekaz klarowny, rynek mógł się dostosować, ludzie rozumieli, o co chodzi, informacje o tym możecie sami wygooglować w internecie. I to jest dokładnie to samo, co proponujemy w rolnictwie. Prosty system. Jasne oznaczenia. Czas na dostosowanie. Korzyść dla producentów. Rynek się dostosuje, bo nie będzie miał wyjścia. A–F to dla konsumenta PROSTE jak „polskie/niepolskie” w radiu. 8. Podsumowanie – krótko, żeby każdy zrozumiał Wdrożenie systemu – 6–12 miesięcy. Pierwsze wyraźne efekty – 1–2 lata. Pełna poprawa – 2–3 lata. I to jest realne. Nie bajka. Te 2–3 lata i tak miną. Pytanie tylko, czy wtedy dalej będziemy walczyć o przetrwanie… czy zaczniemy odzyskiwać marżę, którą przez 20 lat ktoś nam wyczyścił. Walczymy o wędkę, nie rybę. Pozdro -
Propozycja systemu udziału rolnika w cenie produktu – chcę to z Wami dopracować
Włodzimierz odpowiedział Włodzimierz → na temat → Porady
Witam wszystkich, Najpierw dzięki za wszystkie głosy serio, dawno nie było tak merytorycznej rozmowy na tym forum. Widzę, że każdy z nas patrzy z trochę innego miejsca, ale… wszyscy chcemy tego samego: żeby polski rolnik miał godne miejsce w łańcuchu i żebyśmy nie byli zamiatani pod dywan w imię „świętego spokoju rynku”. Pozwólcie, że zbiorę w jednym miejscu kilka rzeczy, które przewijają się w Waszych postach. 1. Odpowiedź do Gosi o grupach, marżach i realności zmian Gosia, masz 100% racji, że grupy to temat zależny od ludzi, nie od papieru. I że dziś grupy mają robić czarną robotę, sortować, pakować, certyfikować a marża, która powinna budować ich siłę, jest śmiesznie niska. Twój pomysł, żeby w systemie A–F była zagwarantowana minimalna marża dla grup przeznaczona wyłącznie na inwestycje to jest absolutnie kluczowe. Bo: jeśli grupa ma inwestować, jeśli ma robić kalibrację, sortowanie, chłodnie, logistykę, jeśli ma wyrwać rolnika z zależności od pośrednika, to musi mieć stały dopływ kapitału ze swojej pracy, a nie hipotekę na członkach. I teraz ważne: Ten system nie ma faworyzować byle jakiej grupy tylko dlatego, że istnieje. On ma faworyzować tych, którzy działają uczciwie, nowocześnie i powtarzalnie. Tak jak mówisz na Zachodzie grupy się uwłaszczyły, bo dostały rynek + narzędzia. U nas dostały obowiązki + kredyty. To da się odwrócić, ale trzeba dać im: udział w marży, zapalony łańcuch A–F, kierowanie importu do przemysłu, nie do detalu. Dopiero wtedy pojawia się siła. 2. Odpowiedź do ggg o czasie i realności wdrożenia ggg naprawdę doceniam Twoją realność, bo dzięki niej możemy trzymać nogi na ziemi. Masz rację co do PKWiU, co do algorytmu, co do procedur. Ale jest jedna rzecz, którą warto dopowiedzieć: My tu nie budujemy elektrowni atomowej. My budujemy narzędzie przejrzystości. To są zmiany typu: dopisanie PKWiU do obowiązkowych elementów faktury (rozporządzenie, nie ustawa), doprecyzowanie danych w KSeF / JPK, algorytm, który robi robotę automatycznie z danych, które już i tak wpływają, kampania informacyjna Funduszu, który i tak ma na to środki. To jest skala: 6–12 miesięcy, nie 5 lat. I jeszcze jedno: Rolnik wpisze PKWiU w 10 sekund, jeśli będzie wiedział, że to podniesie jego udział z 10–15% do 20–30%. Nie ma ludzi, którzy by tego nie zrobili. Tak samo było z segregacją odpadów i wymianą „śmieciuchów” – ludzie na początku mówili „nierealne, po co, kto to wymyślił?”. A jednak system działa, bo ktoś pokazał kierunek i zapewnił zachęty. Z tym też będzie tak samo. 3. Odpowiedź do Mateusza o pośrednikach i łańcuchu Mateusz trafił w sedno, które wiele osób boi się powiedzieć wprost: „Pośrednicy to nasze nieformalne grupy producenckie. Konsolidują, sortują, pakują, mają certyfikaty, organizują zbyt.” I teraz najważniejsze: System A–F nie uderza w pośredników. On uderza w patologię czyli w ukrywanie marż i kosztów. W zdrowym modelu: rolnik powinien mieć 1/3 tortu, grupa/pośrednik 1/3, handel 1/3. Dziś rolnik ma 10–15%, a sklep 60–80%. I tego właśnie ten system nie pozwoli ukrywać. 4. Odpowiedź do Łukasza o rynku detalicznym, RHD i spółdzielczości Łukasz powiedział coś bardzo ważnego: Strona rządowa mówi coś w stylu: sprzedawajcie lokalnie. Ale lukratywne rynki detaliczne oddają importerom bo to oni je zbudowali I dlatego jednym z filarów musi być: Kierowanie importu masowego do przemysłu, a nie do detalu. Detalu nie oddaje się za darmo. Nie wozi się drzewa do lasu. To też jest do zrobienia. Nie jako zakaz, tylko jako: wymóg specyfikacji jakościowej (przemysł, nie detal), wymóg ceny przemysłowej przy odprawie, wymóg kierunku przeznaczenia. To nie jest protekcjonizm. To jest logika. 5. A teraz najważniejsze: o jakości i miejscu rolników na półkach Wiem, że pojawi się obawa: A co jeśli system premiuje tylko tych największych? Dlatego fundament jest prosty: System A–F nie ocenia jakości. System A–F ocenia MARŻĘ i DROGĘ TOWARU. A jakość dalej jest tam, gdzie dziś: w specyfikacjach, normach, HACCP, GlobalGAP, wewnętrznych procedurach sieci itd. Natomiast: Kto dziś robi jakość – jutro będzie miał premię w detalu. Kto dziś robi przemysł – nie będzie się przepychał na półkę, bo nie ten kierunek. Kto dziś robi premium – dostanie premię konsumencką dzięki oznaczeniu „A / Zielone”. System układa ruch na autostradzie, nie mówi komu wolno jeździć Audi, a komu traktorem. 6. Import: żeby obcy towar nie wyparł polskiego Tu trzeba jasno napisać: Nie walczymy z zagranicznym towarem. Walczymy o to, żeby nie wypierał polskiego z półek detalicznych. Jeśli ktoś chce wozić: cebulę, ziemniaki, marchew, kapustę, to proszę bardzo ale: - jako towar przemysłowy - za cenę przemysłową - kierowany do przetwórstwa Nie do detalu. To eliminuje największą patologię: import detaliczny w cenach przemysłowych. 7. I na koniec pytania do Was wszystkich (bardzo proszę o konkrety) Skoro MRiRW samo mówi, że chce reformować grupy i spółdzielczość, to mam kilka pytań, które warto tu przepracować: 1. Jak według Was połączyć system A–F z realną odbudową grup? 2. Jak powinna wyglądać zdrowa grupa od strony prawa i finansów? 3. Czy spółdzielnia może w Polsce znów działać jak na Zachodzie? 4. Jak zagwarantować minimalną marżę na inwestycje, nie na administrację? 5. Czy model 1/3–1/3–1/3 jest realny? 6. Jak chronić polską półkę przed importem detalicznym? 7. Czy KGS lub inna forma państwowej sieci mogłaby być wzorcem? 8. Jak oceniacie realność kierowania importu do przemysłu? 9. Jak Waszym zdaniem wyglądałaby polska grupa producencka „idealna”? Im więcej przykładów z życia i case’ów z Waszych okolic tym większa siła tego wątku. My tu nie walczymy z rolnikami, sieciami czy pośrednikami. My walczymy o konsumenta. A kto ma konsumenta ten ma rynek. Pozdro -
Propozycja systemu udziału rolnika w cenie produktu – chcę to z Wami dopracować
Włodzimierz odpowiedział Włodzimierz → na temat → Porady
Witam ponownie, ggg odpowiadam, bo masz rację w kilku punktach, ale chciałbym doprecyzować parę spraw, żebyśmy wszyscy mówili o tym samym. Ja nie neguję Twoich uwag. One są ważne. Natomiast widzę, że patrzymy na temat z dwóch różnych perspektyw: Ty mówisz o systemie formalnym. Ja mówię o efektach praktycznych. A teraz przechodzę do konkretów. 1. PKWiU – tak, dziś rolnicy tego nie wpisują… ale wpisywać zaczną Masz 100% racji: większość rolników nie wpisuje PKWiU, bo… nie ma po co. Ale to działa tylko wtedy, kiedy PKWiU nic nie zmienia w jego wyniku finansowym. Jeśli rolnik zobaczy, że: wpisanie PKWiU + poziomu UP podnosi jego realny dochód o kilkadziesiąt procent, to każdy poświęci te 10 sekund przy wystawianiu faktury. To nie jest ręczne przepisywanie kilometrów danych. To jest po prostu jeden wiersz, jedna cyfra więcej. A system i tak działa na danych z faktur, nie na deklaracjach. 2. Algorytm – rolnik nie musi go rozumieć Nikt z nas nie wie, jak działa w środku kalkulator, ale korzystamy z niego od podstawówki. Tak samo tutaj. Rolnik nie musi rozumieć algorytmu. Rolnik ma zobaczyć: – ile procent wartości produktu idzie do niego – ile bierze grupa – ile pośrednik – ile handel I dzięki temu ma świadomość, a świadomość = siła negocjacyjna. 3. Finansowanie i kampania – to nie nasz obowiązek Od tego jest Fundusz Promocji Owoców i Warzyw. To on ma środki, ekspertów i obowiązki prawne. To on ma zrobić kampanię informacyjną taką, jaka była przy: – segregacji śmieci (wszyscy mówili: „nie przyjmie się”) – termomodernizacjach i „śmieciuchach” (wszyscy mówili: „nikt nie wymieni pieców”) A jednak się przyjęło. Dlaczego? Bo była kampania + ekonomiczny bodziec. Tu będzie tak samo – bo to dotyczy portfela konsumenta. 4. „Na wdrożenie trzeba 3 lata” – NIE, jeśli rząd to poprze Jeżeli MRiRW usłyszy od nas konkretny, zwarty pomysł, to pierwsze elementy systemu: – dopisanie rozszerzonego PKWiU – doprecyzowanie danych w KSeF/JPK – oznaczenia A–F w detalu – poziomy UP1–UP10 – import do detalu vs import do przetwórstwa mogą wejść już od następnego sezonu. To jest rozporządzenie ministra, nie ustawa. Tu nie trzeba 460 posłów i 100 senatorów. Trzeba woli politycznej. A wola polityczna rodzi się wtedy, gdy rolnicy i konsumenci mówią jednym głosem. 5. Nasze pomysły nie są życzeniowym myśleniem W mediach już pojawiły się sygnały, że Ministerstwo Rolnictwa chce teraz coś zmieniać: – grupy producenckie, – spółdzielczość, – skracanie łańcuchów dostaw. Skoro oni TERAZ o tym mówią, a my tu mamy otwarty wątek i kilkanaście osób zaangażowanych, to dobrze, żebyśmy dali im 3–5 konkretnych pomysłów, a nie tylko jeden. Bo: – my skracamy łańcuch OD DOŁU – rząd ma obowiązek skracać go OD GÓRY A gdzieś pośrodku mogą znaleźć się uczciwe, przebudowane grupy producenckie. 6. Co z grupami i spółdzielniami? To jest temat, o którym trzeba mówić głośno. Bo prawda jest taka, że: – część grup to patologie stworzone pod dotacje, – część działa uczciwie, ale nikt ich nie docenia, – a rząd od 20 lat powtarza hasło „integrujcie się”, – jednocześnie dopuszczając import, który rozwala cały detal. I teraz pytanie: Czy da się te nasze pomysły połączyć z realnym wsparciem uczciwych grup i spółdzielni? Moim zdaniem tak, bo: – przejrzystość A–F pokazuje, kto robi realną pracę, – poziomy UP1–UP10 wskazują, gdzie powstaje prawdziwa wartość dodana, – a import do detalu może być ograniczony „miękkimi” mechanizmami (specyfikacja: przemysł, nie detal). To daje pole, żeby w Polsce w końcu powstała normalna spółdzielczość, nie „spółdzielnie pod dotacje”. Czy podzielacie moje zdanie czy to może utopia w którą nie warto brnąć? 7. I na koniec – pytanie do Was wszystkich Jeśli i tak MRiRW zapowiada zmiany w grupach i spółdzielczości, to: Czy według Was nasze pomysły da się z tym połączyć? Jak widzicie przyszłość grup producenckich? Czy spółdzielnie mają jeszcze szansę w Polsce? Jak sprawić, żeby to działało uczciwie, a nie tylko na papierze? Czy model, w którym rolnik sprzedaje warzywa/owoce do grupy, a na koniec sezonu dostaje udział w zysku, ma sens? Czy może my jako rolnicy i forumowicze powinniśmy torpedować jakiekolwiek pomysły z grupami i spółdzielniami? Zachęcam do wrzucania przykładów, case’ów z życia, własnych doświadczeń. Im więcej konkretów zbierzemy – tym łatwiej będzie później nacisnąć na rządzących. Pozdro -
Propozycja systemu udziału rolnika w cenie produktu – chcę to z Wami dopracować
Włodzimierz odpowiedział Włodzimierz → na temat → Porady
Witam ponownie, ggg masz dużo racji, naprawdę dużo. Ale doprecyzuję jedną ważną rzecz, bo widzę, że patrzymy na temat z dwóch różnych stron. Ty mówisz o systemie formalnym, a ja mówię o efektach praktycznych. I teraz sedno: Jeśli minister rolnictwa zostanie przekonany (np. przez protesty i presję społeczną), to pierwsze obowiązkowe elementy systemu mogą wejść już od następnego sezonu. To nie jest projekt elektrowni atomowej ani zmiana konstytucji. To jest: • dopisanie dodatkowej pozycji do PKWiU • doprecyzowanie zakresu danych w KSeF / JPK • spięcie algorytmu (co już robi państwo przy innych projektach) • opis oznaczeń A–F • jedno rozporządzenie ministra a nie ustawa • i kampania informacyjna z Funduszu (na co Fundusz ma pieniądze i ma do tego obowiązek) Tu nie potrzeba 3 lat. Tu potrzeba woli politycznej. A wola polityczna rodzi się wtedy, kiedy: rolnicy mówią jednym językiem konsumenci widzą niesprawiedliwość media zaczynają to powtarzać a minister widzi masę społeczną i mówi: „dobra, robimy to” I powiem Ci coś jeszcze ważniejszego. Dziś masa ludzi udaje, że problemu nie da się rozwiązać, bo to jest wygodne. Bo obecne status quo to raj dla tych, którzy najwięcej zarabiają na warzywach i owocach. Nie widać marż, nie widać kto ile bierze, nie widać patologii. Ten system psuje tę wygodę. Dlatego musimy przebić się tak mocno, żeby minister NIE MÓGŁ przejść obok tego obojętnie. Ten system otwiera oczy każdemu ale każdemu na inny sposób: Rolnikowi – że może walczyć o WĘDKĘ, a nie kolejną RYBĘ. Ministrowi – że może zrobić coś więcej niż dopłaty i gaszenie pożarów. Konsumentowi – że patriotyzm konsumencki może wyglądać tak prosto, jak wybór „A” zamiast „F”. Sieciom – że ukryte marże w końcu wyjdą na światło dzienne. Grupom i hurtowi – że uczciwa praca będzie widoczna, a fikcja od razu obnażona. Importerom – że import do detalu przestanie się opłacać i naturalnie pójdzie w kierunku przetwórstwa. I najważniejsze: tego systemu nie musimy ograniczać do warzyw i owoców. Jeśli zadziała w detalu świeżym, to w kolejnych latach można go spokojnie rozszerzać na: – mięso – mleko – jaja – mąkę – zboża – oleje – mrożonki – przetwórstwo Ale żeby skalować dalej, trzeba pokazać, że pierwsza gałąź działa. A teraz zdanie kluczowe: Najgorsze, co możemy zrobić, to stać w miejscu i na wszystko mówić „nie da się”. Bo wtedy naprawdę nic się nie da. Jeżeli zawalczymy ALE REALNIE ZAWALCZYMY to ten system nie jest science fiction ani utopią. To jest zwykłe, proste narzędzie, program komputerowy, algorytm. Tylko od nas zależy, czy trafi w ręce ministra… czy zostanie dalej w rękach tych, którzy utrzymują marże po 80%. Ten system mówi jedno słowo: SPRAWDZAM. I powiedzmy to wprost czy naprawdę prosimy o tak dużo? Chcemy odzyskać ledwie 30% z naszej własnej pracy, zamiast obecnych 10–15%. To jest minimum przyzwoitości, a nie wygórowane żądania. Bo jeśli rolnik nie wypije choć odrobiny tej „śmietanki” z detalu, to w produkcji przemysłowej przy takich kosztach, normach i ryzyku nie mamy szans utrzymać się na powierzchni. Pozdro -
Propozycja systemu udziału rolnika w cenie produktu – chcę to z Wami dopracować
Włodzimierz odpowiedział Włodzimierz → na temat → Porady
Witam, ggg dziękuję za konkretną odpowiedź, bo właśnie o takie trzeźwe spojrzenie chodzi. Pozwolę sobie odnieść się punkt po punkcie, ale dorzucę też kilka przykładów z życia, które moim zdaniem dobrze pokazują, dlaczego ten system ma sens. 1. „Klient ma w nosie udział rolnika” Dziś TAK. Ale tylko dlatego, że nikt mu tego nie pokazał i nie dał narzędzia. Przypomnę dwa przykłady z naszego życia: A) Segregacja śmieci Na początku 90% ludzi mówiło: „Po co to?”, „To nie przejdzie”, „Nikt nie będzie patrzył na kolory pojemników”. A dziś? – każdy ma kosze, – każdy segreguje, – system się przyjął, – dzieci w przedszkolu już to robią naturalnie. Bo ktoś zrobił kampanię, nadał kolory, uprościł przekaz i poszło. Likwidacja pieców śmieciuchów Ludzie pukali się w czoło: „Nie zmienimy przyzwyczajeń”, „Kogo stać na nowe ogrzewanie?”. A dziś: – miliony domów po termomodernizacji, – ogromna część pieców wymieniona, – świadomość jakości powietrza zupełnie inna. To pokazuje jedno: jeśli system jest prosty, widoczny i ma kampanię to ludzie to przyjmują. Tak samo będzie z oznaczeniami A–F. Nie trzeba mieć 40% świadomych konsumentów. Wystarczy 10–15%, żeby sieci zaczęły panikować. 2. „PKWiU nieobowiązkowe nikt tego nie wpisuje” To prawda. Ale ważne jest coś innego: Rolnik nie musi wpisywać NIC więcej. Faktur nie wypisuje się ręcznie. Wszystko generuje program księgowy albo system sprzedażowy, a dane: – PKWiU – pochodzenie – UP (poziom przygotowania) – numery partii – CN przy imporcie – dane z KSeF/JPK …i tak są już w systemie tylko nikt ich teraz nie wykorzystuje. To nie rolnik coś wpisuje. To algorytm porządkuje coś, co już istnieje. Dla klienta nie ma PKWiU. Dla klienta jest tylko: PL – A3 albo UE – F9 Prosto, jak na żarówkach. 3. „Minister nie nakaże 30% z grup producenckich” Zgoda nie nakaże, bo to nie PRL. Ale minister może: – premiować krótkie łańcuchy, – obniżyć składkę na Fundusz dla GP z przejrzystą strukturą, – wprowadzić preferencje w programach wsparcia, – wymagać raportowania struktury dostaw (to już działa w UK i Francji). To NIE jest przymuszanie. To jest stworzenie środowiska, w którym uczciwi wygrywają, a patogrupy znikają. Wchodzisz to masz bonusy. Nie wchodzisz do widzenia, rynek Cię weryfikuje. 4. „Grupy producenckie to patologia” Masz rację część tak. Ale dlatego właśnie potrzebny jest rentgen łańcucha. Bo dziś patogrupa działa tak: – kupuje brudne za 0,60, – przepakowuje, – dopisuje „sortowanie”, „kalibrację”, „logistykę” choć nic z tego nie robi, – sprzedaje do sieci za x2. Dzisiaj tego nie widać, bo system jest ciemny. Po wprowadzeniu UP1–UP10 i pełnego łańcucha: R → GP → P → CD → S patoprzerzut zostaje „rozświetlony”. 5. Kluczowa rzecz: KAMPANIA (Fundusz Promocji Owoców i Warzyw) Fundusz, który wszyscy finansujemy, powstał po coś. Czas, żeby wreszcie zadziałał. To on ma zrobić robotę, którą kiedyś zrobił: – system recyklingu, – program „Czyste Powietrze”, – kampanie społeczne o bezpieczeństwie żywności. Kampania typu: „Kupujesz A – promujesz polskie. Kupujesz F – płacisz za powietrze i nadmarże.” I to działa. Bo klienci nie muszą znać rolnictwa, ale muszą mieć sygnał na półce. I ten sygnał ich prowadzi. Social media zrobią resztę. ggg Twoje obawy są słuszne. Ale patrzymy na przykładach z życia: systemy, które wydawały się nierealne, zostały przyjęte i dziś są normalnością. Tu będzie tak samo, bo: – rolnik nie ma więcej roboty, – dane już istnieją, – konsument dostaje prosty komunikat, – Fundusz robi kampanię, – sieci reagują na presję klientów, – a A–F to dla ludzi „zielone-czerwone”, nie wykład z ekonomii. System działa, bo jest prosty, widoczny, uczciwy i oparty na fakturach, a nie deklaracjach. A najważniejsze nie trzeba zmieniać świata od jutra. Wystarczy zacząć go pokazywać, a rynek sam się skoryguje. Proszę o kolejne głosy i propozycję zmian!!! Pozdro -
Propozycja systemu udziału rolnika w cenie produktu – chcę to z Wami dopracować
Włodzimierz odpowiedział Włodzimierz → na temat → Porady
Witam, Dziękuję za ten bardzo ważny komentarz i za to, że naciska Pan na rzeczy „na już”. Każdy z nas chciałby, żeby poprawa nastąpiła natychmiast, bo sytuacja na rynku jest tak trudna, że nikt nie ma czasu czekać kolejnego roku. I dlatego spróbuję odpowiedzieć jak najbardziej praktycznie. 1. Dziś największym problemem rolnictwa nie jest jeden produkt. Nie jest cebula, nie są ziemniaki, nie jest cukier ani mleko. Źródłem problemu jest NADPODAŻ WSZYSTKIEGO. W jednym roku: – urodzaj zbóż, – urodzaj rzepaku, – urodzaj warzyw, – urodzaj kukurydzy, – mięso tanie jak woda, – mleko po 1,50 zł, – tuczniki po 4,60 zł, – pasza za półdarmo, – magazyny pełne, – konsumpcja spadła o 10%, – a import dalej wjeżdża jak gdyby nigdy nic. To nie jest normalny rok. To jest sytuacja globalna nadprodukcja w każdej gałęzi gospodarki, nie tylko żywności, ale też: stali, samochodów, elektroniki, materiałów budowlanych. Kapitał wymknął się spod kontroli i dojechaliśmy do ściany. Dlatego nie ma jednego prostego leku. Ale są rozwiązania, które można wdrożyć dziś i które faktycznie mogą ulżyć rolnikom już teraz, zanim system R→GP→P→CD→S wejdzie w życie. 2. Co można zrobić NATYCHMIAST? Nie za rok. Teraz. A) Import – można sterować mądrze, bez łamania prawa UE Wszyscy wiemy, że UE zakazuje ceł i ograniczeń ilościowych. Ale prawo UE pozwala ograniczać KIERUNEK importu, jeśli robi się to zgodnie z zasadą „ochrony interesu rynku”. Czyli: – nie blokujemy importu, – ale kierujemy go tam, gdzie najmniej szkodzi. Jak? Przykład 1: ziemniaki Nie zakazujemy importu ziemniaka. Ale wydajemy rozporządzenie, że ziemniak z importu może trafiać wyłącznie do: – skrobiowni, – krochmalni, – przetwórstwa. A nie do detalu. Efekt? Importer zamiast kupić ziemniaka za 0,90 zł i sprzedać w sklepie za 1,60 zł… nagle musi sprzedać go do przemysłu za 0,15–0,20 zł. I przestaje się to opłacać. Polski ziemniak wraca na półkę. Zero naruszenia prawa UE. Przykład 2: zboża Można ograniczyć import: – pszenicy konsumpcyjnej, – jęczmienia browarnego, – kukurydzy „food grade”. Pozostawiając tylko: – zboża paszowe, – kukurydzę przemysłową (bioetanol), – surowce dla paszarni. Zboże „sklepowe” ma dużo większą wartość dodaną i trzeba je chronić. Przykład 3: nie wpuszczamy produktów półprzetworzonych NIE blokujemy zboża, a wjeżdża nam mąka, semolina, skrobia albo płatki. To trzeba odwrócić. To działa natychmiast i NIE łamie prawa UE trzeba tylko odwagi i kreatywności. Drugi mechanizm NATYCHMIASTOWY szybkie dane o imporcie i eksporcie Dziś, żeby dowiedzieć się: – ile wjechało cebuli, – ile wyjechało marchewki, – po jakiej cenie odprawiono pszenicę, …trzeba czekać 6–8 tygodni, bo GUS publikuje to z dużym opóźnieniem. To sprawia, że reagujemy dopiero wtedy, kiedy jest już po wszystkim. A przecież podczas odprawy celnej TO WSZYSTKO jest wpisywane od razu: – kraj pochodzenia, – wolumen, – cena transakcyjna, – kod CN. Czyli dane są tylko schowane. Wystarczy jedna decyzja: „dane o imporcie i eksporcie publikujemy co 7 dni – automatycznie z systemu celnego” I nagle: – widzimy, że wjeżdża 8 tirów cebuli z Holandii czy też Egiptu, – widzimy ceny (wjeżdża po 1 zł a nam rolnika mówią, że wjechało po 0,5 zł), – widzimy wolumeny (handel chce zbić cenę i mówi że wjechał cały pociąg a naprawdę wjechał tylko 1 kontener), – możemy reagować zanim rynek padnie. Ten mechanizm sam w sobie stabilizuje rynek, bo importer widzi, że jego działania są publiczne i widoczne. C) Trzeci mechanizm kierowanie nadwyżek tam, gdzie nie psują rynku Dziś jest tak: Rynek detaliczny – zalało. Rynek przemysłowy – też dużo, ale mógłby brać więcej, gdyby był zorganizowany. Dlatego mówiłem: Zboża → bioetanol Rzepak → biodiesel Warzywa → przetwórstwo Ziemniak → skrobia Problem? Polska nie ma fabryki bioetanolu „wysokiego przerobu”, która mogłaby ściągnąć cały rynek. Ale to jest inwestycja, która zwraca się w kryzysie – i powinna być w planach rządowych. Tu i teraz można jednak zrobić jedną rzecz: dopłaty do przerobu nadwyżek (energia, alkohol, przemysł skrobiowy) Tak samo jak UE dopłacała do prywatnego przechowywania masła i mleka w proszku. D) Czwarty mechanizm to kampania konsumencka, która działa od jutra Nasz system R→GP→P→CD→S jest potężny, ale potrzebuje kilku miesięcy, by wejść. Ale wsparcie konsumentów można zbudować jutro. Jak? Proste hasła: „Zapytaj w sklepie: ile z Twojej złotówki trafiło do rolnika?” „Jeśli rolnik dostał 10%, to kto wziął 90%?” „Wybieram żywność z Polski, nie z marży.” Handel najbardziej boi się konsumenta, nie rolnika. Podsumowanie Rolnicy nie potrzebują ryby. Rolnicy potrzebują systemu, który: • zdejmie nadwyżki, • utrudni import detaliczny, • umożliwi import przemysłowy, • ograniczy patologie, • doda transparentność, • pozwoli reagować w czasie rzeczywistym. A nie za rok. Dziś. I te rzeczy są możliwe od ręki bez czekania na zmianę ustawy unijnej. Ale potrzebna jest jedna rzecz: Presja oddolna. Bez tego rząd zawsze wybierze drogę najłatwiejszą: dopłaty i przeczekanie. A przeczekać się tego kryzysu nie da. Czekam na wasze głosy, pomysły i opinię. Sam kijem Wisły nie zawrócę. Pozdro -
Propozycja systemu udziału rolnika w cenie produktu – chcę to z Wami dopracować
Włodzimierz odpowiedział Włodzimierz → na temat → Porady
Pani Gosiu dziękuję za kolejne bardzo trafne pytania, bo one tak naprawdę prowadzą tę dyskusję we właściwym kierunku. Czy markety mogą próbować to storpedować? Mogą. Ale właśnie dlatego pierwszy etap zmian nie zaczyna się w sklepie, tylko na ulicy podczas protestów rolniczych. Przez ostatnie 20 lat każdy minister rolnictwa mówił nam jedno i to samo: „Integrujcie się pionowo, integrujcie się poziomo, skracajcie łańcuchy dostaw.” I my to zrobiliśmy. Rolnik → Grupa → Pośrednik — tu łańcuch się skrócił. Ale jednocześnie: Pośrednik → Centrum → Sieć → Konsument wydłużyło się prawie dwa razy. Czyli my swoją pracę odrobiliśmy, a „druga strona” wydłużyła łańcuch tak, że nasze wysiłki przestały cokolwiek dawać. Dlatego ten system ma pokazać, że problem nie leży na wsi tylko daleko za nami, tam, gdzie rosną marże, których nikt nie widzi. I teraz sedno: Co zadziała natychmiast, jeszcze zanim system ruszy formalnie? 1. Protesty rolników + nowy język argumentów Dzisiaj protesty wyglądają tak: „Dajcie dopłaty”, „Dajcie rekompensaty”, „Dajcie ceny minimalne”. I konsument tego nie kupuje, bo: „Rolnik chce pieniędzy, a ja też mam drożyznę.” Ale jeśli rolnicy zaczną mówić: „Polski rolnik dostaje z Twojej złotówki tylko 10%. Chcesz wiedzieć, gdzie idzie reszta? Zobacz, kto bierze 80% marży.” To konsument zacznie nas wspierać, bo nagle widzi, że: – nie walczymy o dopłaty, – nie walczymy o przywileje, – tylko o uczciwość, która dotyczy jego portfela. To jest efekt natychmiastowy. 2. Klient w sklepie zaczyna pytać o udział rolnika Nie potrzeba ustawy. Nie potrzeba rozporządzenia. Wystarczy, że ruszy kampania społeczna: „Zapytaj w sklepie, ile z Twoich 4 zł trafiło do rolnika.” Sieci tego nienawidzą, bo nikt nie chce tłumaczyć klientowi, dlaczego: rolnik dostał 0,60 zł, a na półce jest 3,99 zł. Presja klientów działa szybciej niż wszystkie ustawy razem. 3. Ten system daje szansę, by w sklepach wróciła polska żywność I tu jest bardzo ważny element. Jeśli wprowadzimy: PL – A4 UE – C7 Mersocur – F9 to sieci będą bały się wystawiać importu w detalu. Bo klient go odrzuci. Import nie zniknie – ale zostanie przesunięty do przetwórstwa, gdzie cena gra mniejszą rolę. A na półkach pojawi się więcej polskich warzyw i owoców, bo będą miały lepsze oznaczenia. Nie będzie tak jak dziś, że Polskie ziemniaki gniją nie zebrane na polu a w detalu handluje się ziemniakami importowanymi To jest najbliżej zdrowego patriotyzmu konsumenckiego, jaki można osiągnąć w UE. 4. Grube ryby nie storpedują czegoś, czego chce społeczeństwo To nie będzie martwe prawo, bo jego siła nie polega na papierach, tylko na: – danych z faktur, – algorytmie, – presji konsumentów, – presji protestów, – presji opinii publicznej. Nie dodajemy żadnych nowych papierów dla rolnika. Wszystkie dane już są: PKWiU KSeF JPK numery partii pochodzenie towaru wartość sprzedaży Poziom przygotowania UP (i tak jest już często wpisywany na specyfikacjach dostaw) Nic z tego rolnik nie wpisuje ręcznie. Robi to system. Rolnik jutro ma tyle samo roboty co dziś. Nie dodajemy mu ani jednego nowego dokumentu. 5. Oczekuję więcej pomysłów od forumowiczów Pani Gosiu i inni – wrzucajcie pomysły: – Jak skalować system na warzywa przemysłowe? – Jak reklamować system, żeby konsument go zrozumiał? – Jak zrobić akcję „Wybieram A, nie F”? – Jak wprowadzić edukację medialną? – Jak zrobić wizualizacje na półkach? – Jak walczyć o udział polskich grup producenckich? Bo mój pomysł sam się nie obroni. Obroni się dopiero wtedy, kiedy dopracujemy go tu – na forum – wspólnie. Efekty natychmiastowe są możliwe: • na protestach, • w mediach, • w świadomości klientów, • w presji na sieci, • w zmianach kierunku importu (z detalu → do przetwórstwa). Efekt pełny w detalu będzie w kolejnym sezonie. Ale presja społeczna zacznie działać jutro. A my nie możemy czekać kolejnych 10 lat. Bardzo dziękuje moderatorom oraz portalowi igrit.pl za możliwość przedstawienia moich i waszych pomysłów na poprawę sytuacji w handlu i rolnictwie. Tylko nasza wspólna praca może dać efekty. Pozdro -
Propozycja systemu udziału rolnika w cenie produktu – chcę to z Wami dopracować
Włodzimierz odpowiedział Włodzimierz → na temat → Porady
Witam ponownie. Pani Gosiu oraz forumowicze spróbuję to teraz opisać tak, żeby każdy widział, że ten system da się wdrożyć, że nie jest to żadna utopia i że realnie może nam pomóc na co dzień. Zacznę od najważniejszej rzeczy: w tym systemie rolnik, grupa producencka, pośrednik ani sklep nie robią dodatkowych papierów. Zero nowych tabelek, zero raportów, zero formularzy. My tylko korzystamy z tego, co już i tak istnieje na fakturach. A faktury przechodzą przez KSeF, JPK, mają PKWiU, mają kraj pochodzenia, mają numery partii. My niczego nie dokładamy tylko łączymy kropki. Jak to wygląda w praktyce. Każdy produkt ma swój zwykły kod PKWiU. Przykładowo cebula ma kod 01.13.43.0. Po zmianie, która polega jedynie na rozszerzeniu kodu o dwie cyfry, pojawia się oznaczenie typu 01.13.43.0.1.4. Liczba „1” mówi, że sprzedawcą był rolnik. Liczba „4” oznacza poziom przygotowania produktu, czyli użyteczność (sortowana). Kolejne faktury mogą mieć np. 01.13.43.0.2.5 u grupy, 01.13.43.0.3.7 u pośrednika i 01.13.43.0.5.9 u sklepu. To wszystko dzieje się na poziomie faktur, a faktury i tak muszą być wystawiane. System tylko odczytuje te dane i układa łańcuch dostaw w jedną linię. Rolnik nie wypełnia nic ponad to, co dziś. Grupa nic ponad to, co dziś. Pośrednik i centrum nic ponad to, co dziś. Algorytm sam analizuje dane, które i tak już są w systemie. I teraz najważniejsze. Konsument nie widzi żadnych kodów PKWiU. Konsument widzi jedynie proste oznaczenie A, B, C, D, E lub F oraz kolor dokładnie tak jak etykiety energetyczne na sprzęcie AGD albo klasy na żarówkach LED. To jest prosty język, który każdy rozumie. Jeśli produkt ma A3, to konsument widzi, że rolnik ma godny udział i że po drodze jest tylko kilka ogniw. Jeśli produkt ma C8, to widzi, że udział rolnika jest bardzo niski, a ogniw po drodze jest cała lista. Jeśli produkt ma F, to znaczy brak danych, czyli import spoza systemu, czyli: Ukraina, Mercosur, niewiadome pochodzenie, brak informacji o udziale rolnika. I teraz jest najważniejsza sprawa: minister rolnictwa może ustalić, że np. minimum 30% warzyw w sklepach musi pochodzić z grup producenckich. Tyle tylko, że dopóki nie widzimy danych na fakturach, nikt nie może tego skontrolować. A w tym systemie kontrola odbywa się automatycznie, bo wszystko jest odczytywane z kodu. Znika problem „martwego prawa”, bo nie ma czego kontrolować ręcznie. Wszystko liczy się samo na podstawie faktur. Minister może też ustalić, że maksymalnie 20% towaru na półkach może mieć oznaczenie F. Nie zakazujemy importu, ale jeśli ktoś sprzedaje coś bez danych, to trafia do kategorii F i teraz sklepy muszą pilnować limitu. To tworzy mechanizm, w którym uczciwy polski produkt zaczyna wygrywać, ale bez łamania prawa unijnego. Żadnych zakazów, żadnych blokad, żadnych ceł. Tylko informacja i limity udziału grup. Co najlepsze w tym modelu to grupy producenckie w końcu stają się realnie potrzebne. Bo jeśli sklepy muszą mieć minimum 30% towaru od grup, to grupy zaczynają powstawać same z siebie. To jest pozytywna motywacja, a nie przymus. Tak samo z producentami indywidualnymi, bo jeśli ich cebula trafia do systemu jako A3, to sklep woli ją kupić, bo ma to wpływ na ogólny wynik udziału. Największa wartość tego systemu jest taka, że nagle zaczynamy widzieć czarno na białym, gdzie znika pieniądz. Dziś jest tak, że rolnik sprzeda za 0,60 zł, sklep za 3,00 zł, a marża po drodze znika jak para wodna. W nowym systemie widać, ile ogniw i jaka wartość została dodana i czy ta wartość jest realna. To jest coś, czego rolnicy domagają się od dekad: prawdy i przejrzystości. Jeśli ktoś próbuje „przepakować” cebulę, która już była sortowana, system to pokaże po kodzie. Jeśli ktoś kupił za 60 groszy, sprzedał za 2 zł i udaje, że zrobił na niej 10 użyteczności to system pokaże, że to fikcja. To samo z importem, jeśli produkt nie ma danych z początku łańcucha, oznaczenie F będzie widoczne na półce, a klient sam wybierze, czy chce F czy A. Nie ma tu miejsca na martwe przepisy. Wszystko opiera się na fakturach. A faktura i tak musi być wystawiona, bo nie ma drogi ucieczki. Dlatego to prawo nie może być martwe, bo nie wymaga dodatkowej pracy. Wystarczy je włączyć. Właśnie dlatego uważam, że idziemy w dobrą stronę. System jest wykonalny, bazuje na rzeczach, które już istnieją i daje szansę każdemu: rolnikowi, grupie, pośrednikowi i konsumentowi. Nie chodzi o walkę między sobą chodzi o to, żeby każdy widział, gdzie naprawdę powstaje wartość, a gdzie tworzy się powietrze. Jeśli pojawią się kolejne pytania, to piszcie. Ten wątek jest po to, żeby wypracować coś, co się obroni nie tylko na forum, ale i w prawdziwym życiu. A ja naprawdę wierzę, że ten system może być takim narzędziem. Do wpisu załączam schemat graficzny który pomógł mi zrobić znajomy tak aby wszystko było jeszcze bardziej czytelne. Pozdro -
Propozycja systemu udziału rolnika w cenie produktu – chcę to z Wami dopracować
Włodzimierz odpowiedział Włodzimierz → na temat → Porady
Witam, Dzięki za ten głos, bo poruszył Pan najtrudniejszy element układanki czyli import, duże grupy i cena minimalna. Od razu przejdę do sedna. 1. Przykład: kapusta kupiona w Niemczech za 2 zł, sprzedana u nas za 4 zł Ma Pan absolutną rację: taki przykład pokazuje, jak bardzo obecny system jest krzywy. Ale wbrew pozorom to jest właśnie sytuacja, którą system ma ujawnić, a nie zamieść pod dywan. Jeżeli na półce pojawia się: UE – B5 – 50% …to klient od razu widzi: że produkt nie jest polski, że rolnik dostał połowę, że przebył 5 ogniw, że ktoś po drodze zrobił interes życia, i że nie ma to nic wspólnego z polskim rolnictwem. Dziś tego nie widać, bo wszystko jest zamazane. W nowym systemie widać jak na dłoni i to konsument zacznie wybierać A4 zamiast C8. I właśnie o to chodzi. 2. Grupy kupujące towar za 60 gr i sprzedające za 2 zł Znam te przypadki wszyscy znamy. I powiem tak: To nie jest problem grup jako idei. To problem braku przejrzystości, który pozwala niektórym robić karuzele: kupić za 60 gr, przepakować, dopisać „wartość dodaną”, sprzedać jako pełnowartościowy wpływ do sieci, a rolnikowi powiedzieć „taki jest rynek”. W nowym systemie takie rzeczy nie przejdą, bo: pojawi się UP1–UP10 (jaki poziom pracy wykonano), pojawi się łańcuch R → GP → P → CD → S, każde ogniwo pokaże swój rzeczywisty udział wartości, nie da się już udawać, że towar który był skalibrowany trzy razy, „zrobił się sam”. System wyłapie: „martwe” pośrednictwo, handel powietrzem, sztuczne dopisywanie wartości, firmy-córki służące tylko przerzucaniu marży. 3. Cena minimalna brzmi pięknie, ale to ślepa uliczka To jest bardzo częsty postulat, ale trzeba powiedzieć to uczciwie: Cena minimalna = nadprodukcja + wygodnictwo + roszczeniowość + obowiązek skupu. A jeśli jest obowiązek skupu, to pojawiają się dwa problemy: Kto to ma kupować? Państwo? Przetwórnie? Gminy? To kończy się „gorczycą zaorowaną pod dopłaty”. Unia nie pozwoli na cenę minimalną i tu ma Pan rację. UE traktuje to jako niedozwoloną pomoc publiczną i ingerencję w rynek. I jest też trzecia rzecz, o której mało kto mówi: Cena minimalna premiuje słabych producentów i karze najlepszych. Bo skoro każdy ma gwarantowane 1,20 zł za kapustę, to po co: inwestować, rozwijać gospodarstwo, robić jakość, dbać o termin, ryzykować? Rynek zamiera, jakość spada, koszty rosną. To działa tylko na krótką metę. A potem kończy się katastrofą. 4. To nie cena minimalna jest rozwiązaniem tylko przejrzystość Przejrzystość działa inaczej: niczego sztucznie nie podnosi, niczego nie ustala na sztywno, tylko odsłania prawdę. A kiedy: klient widzi A3 (rolnik 30–39% → tylko 3 ogniwa) obok leży C8 (rolnik 10–19% → 8 ogniw) …to sam wybierze zdrowy łańcuch. I to konsument wywiera presję na handel, a nie my. To działa tak samo, jak etykiety energetyczne: nikt nie nakazuje kupić lodówki A+++, ale każdy jej szuka. 5. Co z importem? Importu nie zakazujemy, bo nie możemy. Ale pokazujemy go jawnie: kraj pochodzenia, udział rolnika, liczba ogniw, poziom przetworzenia. Jeśli kapusta z Niemiec ma: UE – D7 – 50% a polska ma: PL – A3 – 32% to nagle: polska staje się czytelna, klient wie, co wybiera, handel nie schowa importu „na palecie pod spodem”. Dziś import wygrywa nie ceną, tylko brakiem jawności. Podsumowanie odpowiedzi Cena minimalna = ślepa uliczka Import – ujawniamy i pokazujemy klientowi Grupy – mają mieć uczciwe miejsce, nie fikcyjne marże System = światło, przejrzystość, algorytm, fakty Konsument poprzez wybór A3 zamiast C8 sam naciska na handel My wreszcie widzimy, gdzie znikają pieniądze To nie jest system cudów to system prawdy. A prawda jest tym, czego dziś najbardziej brakuje. Jeśli uważacie moje odpowiedzi za niekompletne lub coś miałbym rozwinąć to piszcie śmiało. Na tym etapie w naszym projekcie odrzuciłem cenę minimalną ale rolnictwo potrzebuję wielu zmian a ten wątek na forum to jeden z pomysłów na poprawę obecnej sytuacji. Rozwijam ten pomysł razem z wami i bardzo cenię wasze zdanie i opinię. Wiem, że jeśli nie obronię tego pomysłu na tym forum to w prawdziwym życiu ten pomysł też się nie obroni. Dlatego nasza wspólna praca jest taka ważna. Nasz pomysł to walka o świadomego konsumenta który wybiera wartościowy produkt a nie fikcyjną wartość dodaną. Pozdro -
Propozycja systemu udziału rolnika w cenie produktu – chcę to z Wami dopracować
Włodzimierz odpowiedział Włodzimierz → na temat → Porady
Witam, Pani Gosiu bardzo dziękuję za ten głos. Jest naprawdę cenny, a przede wszystkim kobiece spojrzenie na sprawę jest tu niezwykle potrzebne. Panie mają często bardziej praktyczne, organizacyjne spojrzenie na detale, których my faceci czasem nie dopracowujemy. Dlatego bardzo doceniam tę wypowiedź. Postaram się odpowiedzieć najprościej jak się da. 1. Czy mamy pewność, że system poprawi zarobki rolników? Gwarancji nie ma bo cudów w gospodarce nie ma. Ale po raz pierwszy od 30 lat będziemy widzieć czarno na białym, gdzie powstaje marża i kto ile bierze z naszej złotówki. Dziś nie wie tego nikt: rolnik nie wie, grupa nie wie, pośrednik nie wie, konsument nie wie, państwo wie tylko częściowo — jeśli w ogóle. A jak coś jest niewidoczne, to sprzyja patologiom. Ten system nie daje złotych gór. Daje przejrzystość. A przejrzystość to pierwszy krok do uczciwych pieniędzy. 2. Czy pojawią się nowe patologie? Zawsze ktoś będzie próbował kombinować. Ale ten system ma opierać się na twardych danych z faktur, nie deklaracjach: KSeF JPK PKWiU numery partii obowiązkowe pochodzenie towaru Kombinowanie typu: firmy–córki, ukryte marże, lewe dopłaty, opłaty półkowe, „koszty z powietrza” działa tylko wtedy, kiedy rynek jest niewidoczny. A my chcemy zapalić światło. 3. Czy w systemie jest godne miejsce dla grup producentów? Tak i to jest bardzo ważny punkt. Grupy są dziś między młotem a kowadłem: rolnik oczekuje ceny i porządku, sieci dociskają ich niemiłosiernie, a sami pracują za marże często symboliczne. W naszym systemie każde ogniwo ma dostać uczciwy procent za realną pracę, a nie za samą „nazwę”. Dlatego łańcuch będzie opisany jasno: R → GP → P → CD → S R – Rolnik GP – Grupa Producencka P – Pośrednik/Hurt CD – Centrum Dystrybucyjne S – Sklep Do tego dochodzi skala przygotowania Użyteczności Produktu UP1–UP10, bo ktoś robi minimum, a ktoś maksimum: UP1 – surowy produkt prosto z pola (samozbiory) UP2 – podstawowe czyszczenie UP3 – sortowanie na wielkość UP4 – sortowanie jakościowe UP5 – big-bag / skrzyniopaleta UP6 – worek 15 kg UP7 – mała konfekcja (do 2 kg) UP8 – pakowanie na sztuki UP9 – formaty promocyjne UP10 – obsługa i selekcja na półce Każdy ma inną robotę. I każdy powinien mieć uczciwe wynagrodzenie ale nie 80% zysku jak czasem dziś bywa. System pokaże czarno na białym: ile wartości dodaje rolnik, ile grupa, ile pośrednik, ile handel. Dzisiaj nie widzi tego nikt. 4. Co z produktami wstępnie przetworzonymi? Właśnie po to jest UP1–UP10. Przykład: Rolnik A sprzedaje marchew brudną (UP1). Rolnik B sprzedaje cebulę sortowaną i pakowaną (UP4–UP6). Dziś system wrzuca ich do jednego worka. W nowym: To dwa różne poziomy i dwie różne wartości dodane — uczciwie i jasno. 5. Dlaczego nie udało się z jabłkami (1 zł + 1 zł + 1 zł)? Był pomysł: 1 zł dla sadownika, 1 zł dla dystrybucji, 1 zł dla handlu → 3 zł dla klienta. Piękny na papierze — ale niewykonalny, bo brakowało fundamentów: danych, przejrzystości, algorytmu, obowiązku informacyjnego. Dziś te fundamenty mamy. Te dane już są na fakturach tylko nikt ich nie łączy i nie przetwarza (np. cebula luz, jabłko-karton, worek szyty 15kg). Państwo potrafiło wprowadzić: ewidencję zabiegów, tachografy, normy sanitarne, wymogi BHP, standardy jakości mleka, JPK, KSeF… To może też wprowadzić prosty obowiązek informacyjny, który wreszcie działa na naszą korzyść. 6. Po co to wszystko? Bo każdy mówi, że zarabia za mało. A mimo to ceny w sklepie rosną. To znaczy, że gdzieś po drodze jest wąskie gardło i trzeba je znaleźć. I jeszcze jedno ważne: Rolnik pojawi się w systemie tylko raz i to na pierwszej fakturze. To uniemożliwia fikcję typu: „sortowaliśmy jeszcze raz”, „dodaliśmy wartość”, „przeszło przez trzy magazyny”, „zrobiliśmy kaliber, którego już nie było”. Te wszystkie sztuczki skończą się, bo system sam odfiltrowuje dane z faktur. Nie obiecuję złotych gór. Obiecuję przejrzystość. A przejrzystość to pierwszy krok do uczciwego rynku czyli takiego, w którym: rolnik, grupa, pośrednik, dystrybucja, sklep mają swoje godne miejsce i uczciwy udział. Jeszcze raz dziękuję, że Pani to podniosła. To są pytania, które prowadzą tę dyskusję w dobrą stronę. Pozdrawiam serdecznie. -
Propozycja systemu udziału rolnika w cenie produktu – chcę to z Wami dopracować
Włodzimierz odpowiedział Włodzimierz → na temat → Porady
Witam, Do: ZWYKŁE NIC dzięki za ten głos właśnie takie przykłady z życia są najcenniejsze. Ta historia z kapustą za 20,96 zł to idealny obraz tego, że obecny system jest tak patologiczny, że nikt w nim nie jest zadowolony. Rolnik? Dostaje 1,40 zł i często jest na granicy opłacalności. Grupa producencka? Ma wszystko zrobić na tip-top: sortowanie, pakowanie, transport, logistykę, reklamacje, spełnić 100 wymagań a marża symboliczna. I jeszcze musi się „dogadywać”, żeby w ogóle mieć odbiór. Centra dystrybucyjne? Kaliber taki, siatka taka, tacka inna, kolor folii inny, kod EAN zmieniony, termin ważności skrócony… ciągłe zmiany i presja. Market? Wykłada na półkę, ale musi prowadzić promocje, dbać o rotację, wrzucać stare do utylizacji i cały czas walczyć o koszty. Każdy ma swoją robotę, każdy narzeka ale marże gdzieś są. Tylko nikt ich nie widzi. I tu dochodzimy do sedna. Przez 30 lat cały system był tak ustawiony, żeby żadna ze stron nie widziała pełnego obrazu. Ani rolnik, ani konsument, ani nawet uczciwy pośrednik. Dziś pierwszy raz pojawia się realna możliwość, żeby to prześwietlić. Nie dlatego, że ktoś wymyślił koło na nowo, tylko dlatego, że: · faktury są elektroniczne, · JPK działa, · KSeF działa, · PKWiU identyfikuje produkt, · pochodzenie jest obowiązkowe, · numery partii istnieją, · a te dane już krążą w systemie, tylko nikt ich nie łączy. My nie chcemy tworzyć nowych dokumentów. Chcemy tylko, żeby system odczytał to, co i tak już istnieje. I dlatego cały projekt ma sens. Nie opiera się na „deklaracjach”, tylko na twardych cyfrach z faktur. Korupcja? Opłaty półkowe? Uznaniowość? „Procent za dostęp do sieci”? Ukryte koszty logistyczne? Tego właśnie ma nie być. Towary w sklepie muszą być oznaczone tak, żeby: · nie było miejsca na uznaniowość, · nie było miejsca na lewe koszty, · nie było miejsca na prowizje, · nie było miejsca na „dopisywanie kilometrów”, · nie było miejsca na kreatywną księgowość. Czy system sprawi, że konsument będzie jadł tonę warzyw? Nie. Ale jeśli dzięki przejrzystości rolnik dostanie zamiast 10–15% np. 20–30%, to to już jest realna różnica na koncie każdego gospodarstwa. Co do nadprodukcji warzyw w tym roku to niestety muszę powiedzieć. Cudów nie będzie. Ale struktura marż musi iść w stronę normalności, bo inaczej my zginiemy. Ważne jest też to, co napisałeś o konsumencie żeby nie czuł się oszukiwany na każdym kroku. Dziś widzi protest rolników, widzi traktor na rondzie, ale nie ma jak rolnika wesprzeć, bo nie pojedzie 30 km po kilka kilo warzyw. A taki system wreszcie daje mu możliwość wyboru: · A lub B — wspierasz rolnika · E — wspierasz patologię rynku Proste, czytelne, uczciwe. I teraz kluczowa rzecz: Zmian nie zrobi jeden człowiek. Zrobimy je tylko razem. Dlatego tak bardzo zależy mi, żeby tu na naszym forum wspólnie wypracować: · plan, · założenia, · bezpieczniki, · listę produktów pilotowych, · i argumenty na rozmowy z decydentami. Czy NAM to się uda? Tak. Czy mi samemu? Nie. Z Wami wszystko staje się możliwe. Czekam na kolejne komentarze. Każdy taki głos naprawdę pomaga dopracować ten system. -
Propozycja systemu udziału rolnika w cenie produktu – chcę to z Wami dopracować
Włodzimierz odpowiedział Włodzimierz → na temat → Porady
Witam ponownie pozwólcie, że odpowiem każdemu z osobna trochę już wcześniej pisałem ale teraz dopiero mam czas wstawić, Stary Wygo dziękuje za ostatni wpis, bo właśnie o takie głosy chodzi. I powiem szczerze: to Twoje zdjęcie z kartonem po żarówkach wcale nie było takie z kosmosu. Wręcz przeciwnie bo bardzo dobrze pokazało, gdzie leży problem. Czyli miałeś rację z tym kartonem. Dokładnie o to mi chodziło. A co do moich długich postów to zgadzam się, czasem czyta się to jak instrukcję obsługi kombajnu po chińsku. Sam muszę to czasem przeczytać drugi raz, żeby upewnić się, że wszystko ma sens. Ale temat jest na tyle złożony, że w trzech zdaniach tego się nie ogarnie. Jak już wspólnie dopracujemy konkrety, to na końcu zrobimy z tego krótką, prostą wersję dla ludzi i dla decydentów. I teraz ważna sprawa do wszystkich, którzy tu zaglądają. Forumowicze nie siedźcie cicho. To jest moment, żeby dorzucić swoje trzy grosze. Jeśli macie inny pomysł to piszcie chciałbym żebyśmy wszyscy mieli udział w tym projekcie. Jeśli coś można z tym połączyć to wrzucajcie. Jeśli widzicie lukę to tym bardziej dawajcie znać. Bo jak my nie przedstawimy gotowego rozwiązania, to nikt nam nie przyniesie niczego na złotej tacy. Wszyscy mówią „rynek sam to wyreguluje”, tylko ten rynek ostatnio działa jak niewidzialna ręka z reumatyzmem, bo niby jest, ale jak przyciśnie, to w zupełnie nie tę stronę co trzeba. Dlatego ten wątek jest po to, żebyśmy tutaj, we własnym gronie, wypracowali rozwiązanie, a nie czekali, aż ktoś z zewnątrz zrobi to za nas. Tym bardziej, że czasy mamy takie, że gdy sami sobie nie pomożemy, to nikt nie pomoże. Czekam na kolejne głosy. -
Propozycja systemu udziału rolnika w cenie produktu – chcę to z Wami dopracować
Włodzimierz odpowiedział Włodzimierz → na temat → Porady
Witam ponownie, temat gorący więc lecimy Dzięki Panowie za kolejne konstruktywne głosy, bo właśnie takie sceptyczne uwagi pomagają ten projekt wzmocnić. Pozwólcie, że odniosę się rzeczowo, ale z odrobiną ironii, bo inaczej o polskich realiach nie da się mówić. 1. „Polska to Polska, nic nie zadziała, ludzie chcą tylko tanio i byle jak” Pewnie, że tak – w normalnych czasach miałbyś rację. Ale dziś czasy nie są normalne. Sytuacja w rolnictwie jest najgorsza od 20–30 lat. Politycy mają kryzysy na wszystkich frontach: – wojna za granicą, – żywność, – energia, – protesty społeczne, – rosnąca presja na rząd. Minister rolnictwa jest pod taką presją, że jeśli ktoś poda mu gotową, tanią i szybką do wdrożenia propozycję, to on się jej złapie jak brzytwy. A nasz system ma trzy zalety, których żaden minister nie może zignorować: 1) jest tani (płacimy my – Fundusz Promocji), 2) jest szybki (dane już istnieją), 3) jest politycznie neutralny (nie podnosi cen). Polityk nie musi mieć odwagi – wystarczy, że nie będzie miał wyjścia. A to jest idealny moment. 2. „Konsument ma to gdzieś” – to akurat prawda I dlatego nie robimy systemu francuskiego, gdzie klient miał: cena dla sklepu, cena dla hurtu, cena dla rolnika – i sam licz sobie procent na kalkulatorze… Nic dziwnego, że to padło. My robimy coś innego: system nie wymaga od konsumenta myślenia – tylko spojrzenia. A4 – krótki łańcuch, uczciwa cena rolnika. C8 – łańcuch jak spaghetti i rolnik na końcu z 20 groszami. To działa jak: – klasy energetyczne, – normy spalania, – etykieta OZE, – gwiazdki w hotelach. Symbol → emocja → wybór. Proste. 3. „To i tak nie przejdzie, bo marże trzeba obniżyć” Nie trzeba. Bo tu nie chodzi o obniżenie marż, tylko o: obniżenie możliwości UKRYWANIA marż. Dziś marże są w firmach-córkach, licencjach, „opłatach półkowych”, „kosztach operacji wewnętrznych”. Wszystko legalne. Wszystko pięknie „optymalizowane”. Ten system tego nie zabiera. Ten system jedynie pokazuje ile z finalnej złotówki dostał producent. Czyli nie odbieramy sklepowi zarobku. Odbieramy tylko możliwość robienia tego po cichu. A to jest różnica. 4. Skąd pomysł? – z faktury. To ważne. Nie uwierzycie, ale na ten pomysł wpadłem, trzymając w ręku… fakturę za sprzedaż warzyw. Bo 80% danych, które są potrzebne do zbudowania tego systemu: – PKWiU, – ilość, – cena, – kupujący, – lokalizacja, – numer partii, – data dostawy oraz kwota wsparcia Funduszu Promocji Warzyw i Owoców …już tam są. Czego brakuje? Tylko algorytmu i obowiązku pokazania tego na półce. „Program komputerowy, nie tabun urzędników” i to jest cała tajemnica. 5. „Etykieta musi być prosta” TAK 100% racja Dlatego finalnie powinna wyglądać tak: Wers 1: cena detaliczna Wers 2: kraj pochodzenia (PL / UE / poza UE) Wers 3: symbol udziału i długości łańcucha (np. B5 albo C8) Resztę robi system. Po stronie sklepu tylko druk jednej dodatkowej linijki. Prościej się nie da. 6. „Klient ma wszystko gdzieś” i tu jest klucz: NIE ZAWSZE Są momenty w historii, gdy żywność decyduje o polityce. I powiem Wam coś, co brzmi jak żart, ale jest faktem: CEBULA OBAŁAŁA RZĄDY W INDIAch aż TRZY RAZY. 1998 – rząd BJP przegrał wybory, bo cebula podrożała o 300%. 2010/11 – wzrost cen cebuli o 200–400% doprowadził do masowych protestów i klęski wyborczej Kongresu. 2019 – ceny cebuli +500%, chaos na rynku, porażki wyborcze w kilku stanach. W kraju 1,4 miliarda ludzi… rządzą cebule. Jeśli ktoś myśli, że w Polsce żywność nie ma znaczenia to niech spojrzy na te przykłady. Politycy pamiętają takie rzeczy. 7. „Państwo chce taniej żywności” — dlatego to jest możliwe Wbrew pozorom nasz system NIE podnosi cen. Nie grozi inflacją. Nie wymaga miliardów z budżetu. Nie obciąża konsumenta. Dlatego rząd może go poprzeć. To wręcz najtańsza i najszybsza reforma, jaką można dać rolnikom. I dlatego: NORMALNIE ten projekt nie miałby szans. ALE TERAZ jest łatwiejszy do wdrożenia niż kiedykolwiek. Bo politycy muszą pokazać, że odpowiadają na kryzys. 8. A coś najważniejszego dopiero przed nami: TO WY DECYDUJECIE Symbol ma być: A4 / C8 ? Kolory? Medale? Cyfry? Litery? Jedna skala czy dwie? To jest projekt od rolników dla rolników, więc decyzję podejmujemy tutaj do końca listopada. Potem w grudniu każdy forumowicz IGRIT będzie ambasadorem projektu. A od stycznia lecimy legislacyjnie, jeśli minister będzie miał odwagę chwycić temat. Czekam na kolejne uwagi. Wasz sceptycyzm, doświadczenie i życiowe przykłady robią ten projekt coraz mocniejszym. Pozdro -
Propozycja systemu udziału rolnika w cenie produktu – chcę to z Wami dopracować
Włodzimierz odpowiedział Włodzimierz → na temat → Porady
Witam ponownie forumowiczów temat jest żywy więc wpisów musi być więcej Dziękuję za kolejne komentarze. Właśnie takie głosy te ostre, sceptyczne, z obawami i z przypomnieniem dawnych sytuacji są najcenniejsze, bo pomagają nam budować system, który się nie przewróci po pierwszym podmuchu wiatru. Najpierw do Cebula. Masz rację, konsumenci potrafią reagować emocjonalnie, a nie raz w intrenecie widzieliśmy teksty w stylu „rolnicy wybrali to i tamto, to nie będziemy kupować”. Pamiętamy wszyscy. Ale właśnie dlatego ten projekt nie dotyka konsumenta nawet palcem. Nie ma podnoszenia cen. Nie ma „rolnik chce więcej”. Nie ma niczego, co można by obrócić przeciwko nam. Jest wyłącznie informacja. Jedna linijka na etykiecie: ile z tej złotówki trafiło do rolnika. Konsument sam zdecyduje, czy chce A4 czy C8. I jeśli komuś przeszkadza, że rolnik dostał nie 12 proc., tylko 28, to już jest osobna historia, ale gwarantuję jedno: większość ludzi, szczególnie w dzisiejszych czasach, bardzo chce wiedzieć, za co płacą. Warto to wykorzystać mądrzej niż Francuzi, którzy wrzucili trzy ceny i kazali ludziom robić matematykę przy półce. Nic dziwnego, że to nie zadziałało. A teraz do ggg. Dzięki za ten komentarz, bo to jest głos kogoś, kto ma sporo doświadczenia i widział już niejedną „reformę”, która skończyła się wielkim segregatorem pełnym papierów i zerowym efektem. Tylko, że tu nie chodzi o zmuszanie marketów do czegokolwiek. Ani o obniżanie im marży. Ani o wchodzenie z butami do czyjegoś biznesu. Ten system działa trochę jak zapalenie światła w ciemnym pomieszczeniu. Nie zmieniasz mebli, nie przestawiasz ścian, tylko po prostu widać co, gdzie stoi. Skoro państwo i tak widzi wszystkie faktury przez KSeF, skoro każdy obrót i tak przechodzi przez JPK, skoro każdy towar ma już numer partii i kod pochodzenia, to dlaczego nie pozwolić systemowi policzyć tego, co i tak jest w papierach? My niczego nie dokładamy. My tylko każemy komputerowi odczytać to, co i tak tam jest. Rozumiem obawę pt. „tu jest Polska, tu nic nie działa”. Oczywiście, że część papirologii jest tylko po to, żeby ktoś miał wyrabianą pieczątkę. Ale to nie jest papirologia, bo system ma działać sam bez deklaracji, bez zapisków na kolanie, bez dzwonienia między firmami. Dane już są. My tylko chcemy, żeby zaczęły działać na naszą korzyść, a nie przeciwko nam. I jeszcze jedno, bo to jest najważniejsza różnica między tą inicjatywą a wszystkimi wcześniejszymi pomysłami. Ten system nie kosztuje państwa ani złotówki. My go finansujemy z pieniędzy, które i tak odkładamy w Funduszu. Skoro płacimy, to wymagamy. I to jest sytuacja, w której politycy nie mogą powiedzieć „nie ma na to kasy”, bo pieniądze już są, systemy informatyczne już są, dane już są, a od rządu oczekujemy tylko jednej rzeczy: obowiązku informacyjnego, tak jak przy składzie, alergiach czy kraju pochodzenia. Tyle. Resztę robi algorytm. Panowie, ja wiem, że sceptycyzm jest naturalny, bo każdy z nas ma dość pseudo-reform, które tylko komplikują życie. Ale tu wszystko opiera się na twardych danych, które już istnieją. I dlatego warto to dopracować tutaj, zanim pójdziemy z tym dalej. Im więcej krytyki, tym lepiej, bo każdą dziurę łatamy na poziomie projektu, a nie po wdrożeniu. Czekam na kolejne komentarze, bo każda szczera obawa, nawet ta podszyta ironią, jest nam teraz najbardziej potrzebna. Pozdro -
Propozycja systemu udziału rolnika w cenie produktu – chcę to z Wami dopracować
Włodzimierz odpowiedział Włodzimierz → na temat → Porady
Witam ponownie, Dzięki wszystkim za kolejne komentarze, bo właśnie o taki merytoryczny ciąg rozmowy chodziło. Im więcej opinii i przykładów, tym solidniejszy projekt możemy tu razem zbudować. Pozwolę sobie odnieść się do ostatnich uwag i jednocześnie dorzucić kolejny element, który moim zdaniem może zrobić ogromną różnicę. 1. Francja próbowała i właśnie dlatego musimy zrobić to inaczej Dzięki za przypomnienie francuskich etykiet z trzema cenami (dla klienta, dla hurtowni, dla rolnika). Sam to widziałem lata temu i efekt był dokładnie taki, jak opisałeś: chwilowy szum, zero kontroli, dane deklaratywne, konsumenci wzruszyli ramionami, sieci tłumaczyły, że „działają po kosztach”. To była walka PR-em, nie systemem. Ponadto konsument musiał to sobie liczyć sam a my mamy system, który robi to za konsumenta. Dzięki czemu w sekundę wszystko jest jasne. Sami pomyślcie na półce było cena 3,2 dla konsumenta i np. 1,29, że dostał rolnik no i klient w sklepię miał chodzić z kalkulatorem? Wcale się nie dziwię, że to się nie przyjęło. My chcemy zrobić coś odwrotnego: nie opisywać marży tylko ją policzyć. Na danych. Na fakturach. Automatycznie. A tak naprawdę te wszystkie rzeczy już są tylko trzeba zrobić kilka formuł w Excel i wydrukować jedną linijkę więcej na etykiecie w sklepie. Dlatego francuski przykład jest dla mnie dowodem, że to jest możliwe, tylko trzeba to oprzeć o fundamenty, które Francja wtedy jeszcze nie miała (KSeF, JPK, PKWiU+, pełna cyfryzacja faktur). Centra dystrybucyjne i sklepy od wielu lat chwalą się, że bez problemu mogą ustalić od którego rolnika i z którego pola pochodzi towar na półce w sklepię. Wiec, skoro to wszystko już jest to niech zacznie to pracować na naszą korzyść. W miarę jak system się sprawdzi jako producenci możemy wymóc na rządzących a oni na detalistach, aby udział A wynosił np. minimum 15%, B 25% C 35%. To narzędzie da nam realny wpływ na marże tak jak teraz rząd spotyka się z przedstawicielami związków zawodowych oraz przedsiębiorców i na komisji trójstronnej ustalają wysokość płacy minimalnej tak w naszym przypadku będziemy mogli obrać ścieżkę do powrotu z 10-15% udziału rolnika w cenie produktu w sklepie do wspomnianych na początku 30%. No i musimy zrobić to w sposób realny i wybrać taki model i cel, który da możliwie jak najszybciej pozytywne efekty, ale z drugiej strony ma być możliwy do udźwignięcia przez nas, sieci handlowe oraz konsumentów. No i najważniejsze to konsument ma być tak wyedukowany przez kampanie informacyjną finansowaną z Funduszu Promocji Owoców i Warzyw, żeby sam nalegał na transparentność w sklepie i czuł, że to jest dla dobra nas wszystkich. To konsument rządzi a nie sieci i centra handlowe. O konsumenta i jego świadomość mamy walczyć. 2. Do Pawła – dzięki za deklarację pomocy Wszystko w swoim czasie. Chcę, żeby najpierw ten projekt powstał tutaj, na forum, między rolnikami i praktykami. Kiedy będziemy mieli dopracowany dokument skorzystamy z kontaktów, urzędników, mediów. Twoja pomoc na pewno się przyda. I tu wprowadzam ważną kwestię: DEADLINE: koniec listopada. Do końca miesiąca chcę, żebyśmy mieli gotowy, zweryfikowany projekt. Od grudnia nagłaśnianie i zbieranie sojuszników. Od stycznia praca legislacyjna. Od kwietnia 2026 realny pilot, jeśli rząd będzie miał odwagę. Ponadto w tym miejscu prośba do moderatorów oraz forumowiczów o nagłośnienie tematu na naszym forum tak aby także producenci np. jabłek, ziemniaków, warzyw korzeniowych i innych wypowiedzieli się w naszym temacie (myślę, że obecnie ten temat przeglądają w większości osoby związane z cebulą), bo teraz jest najlepszy czas, żeby coś zmienić. 3. NOWOŚĆ: oznaczenie B5, C8, A4, czyli udział + długość łańcucha W sklepach oznaczenie mogłoby wyglądać tak: B5 rolnik dostał 40–49% ceny detalicznej produkt przeszedł przez 5 „rąk” zanim trafił do klienta Albo: C8 udział rolnika 30–39% aż 8 pośredników po drodze I teraz przykładowa kampania mogła by tak wyglądać: „Wspierasz polskiego rolnika? Wybieraj A4, a nie C8.” Jak ktoś weźmie do ręki marchewkę opisaną: E11 …to sam zrozumie, gdzie znika jego złotówka. 4. I teraz ważna sprawa dla Was, czyli forumowiczów IGRIT To WY macie zdecydować, jak to oznaczenie ma wyglądać: litery + cyfry? cyfry + kolory? system medalowy (złoty / srebrny / brązowy)? a może coś prostszego? Ja wrzuciłem propozycję A4–F12, ale jeśli wymyślimy lepszy system to zrobimy lepszy. Macie wiedzę, doświadczenie i własne pomysły to wrzućcie je tutaj. Do końca listopada podejmujemy decyzję. 5. Produkty do pilotażu to kolejne pytanie do forum Musimy ustalić listę produktów, na których państwo mogłoby uruchomić system w pierwszym kroku. Proponuję: cebula marchew jabłko ziemniak kapusta Ale może macie inne propozycje? Może coś, gdzie patologie są największe? Może coś, gdzie najłatwiej zebrać dane? Wrzućcie swoje typy. 6. A od grudnia… każdy forumowicz IGRIT jest ambasadorem projektu To nie jest pomysł, na którym ktoś chce coś dla siebie ugrać. To jest pomysł od rolników dla całego rynku. Jeśli w grudniu wyjdziemy z gotowym projektem, to: każdy z nas ma znajomych w handlu, każdy coś sprzedał, każdy rozmawia z pośrednikami, każdy powie dwa zdania na protestach, każdy ma wpływ na opinię publiczną. Siła tego projektu zależy od tego, czy będziemy mówić jednym głosem. 7. A na koniec… słowa, które kiedyś padły i dziś znowu mają sens Pomożecie? Pozdro -
Cebula przemysłowa. Ceny, prognozy, opinie, pytania, porady...
Włodzimierz odpowiedział Global Onions Holland → na temat → Warzywa
Witam, Dzięki Jurek za dobre słowo. Właśnie o to chodzi, żeby próbować i szukać rozwiązań, bo jak sami nie zadbamy o swój interes, to nikt za nas tego nie zrobi. Jeśli my nie przedstawimy własnych pomysłów, to nikt z góry ich za nas nie wymyśli. Może rządzący „podchwycą” temat, kiedy zobaczą, że mamy gotowe rozwiązania. Dlatego zależy mi, żeby ten pomysł był od rolników dla rolników, a finalnie mamy skorzystać na tym wszyscy, włącznie z konsumentami. Chcę, żebyśmy dopracowali to tutaj, na forum, zanim ktokolwiek pójdzie z tym dalej. Jeśli ktoś z Was jeszcze nie widział nowego wątku, wrzucam link raz jeszcze (bo nie każdy zagląda do działu „Porady”): Propozycja systemu udziału rolnika w cenie produktu – chcę to z Wami dopracować Propozycja systemu udziału rolnika w cenie produktu – chcę to z Wami dopracować - Porady - Forum rolników, producentów warzyw i owoców, przetwórców Im więcej głosów, przykładów z życia i doświadczeń praktycznych, tym mocniejszy projekt możemy razem zbudować. Każda cegiełka ma znaczenie to może być coś, co realnie poprawi przyszłość naszej branży. Teraz jest na to dobry moment bo sezon się uspokoił, jest chwila oddechu i można na spokojnie pomyśleć o kierunku na kolejne lata. Pozdro- 7 163 odpowiedzi
-
- cebula
- cebula przemysłowa
-
(i 4 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Propozycja systemu udziału rolnika w cenie produktu – chcę to z Wami dopracować
Włodzimierz odpowiedział Włodzimierz → na temat → Porady
Witam, Dzięki za konkretny komentarz, bo właśnie takie zarzuty są potrzebne bo im więcej słabych punktów wyłapiemy teraz, tym mocniejszy będzie finalny projekt. Pozwólcie, że odniosę się po kolei. Jednakże na wstępie chce zaznaczyć że nie chce nikogo dyskryminować, Zbudujmy system który będzie korzystny dla wszystkich rolników, pośredników, pakowaczy, obieraczy, centrów dystrybucyjnych, marketów oraz innych. Każdy uczestnik rynku jest ważny i musimy ze sobą współpracować. No i najważniejsze cały system przestaje istnieć wraz z upadkiem rolnika o tym muszą wszyscy pamiętać. Jedziemy na jednym wózku. 1. „To ułuda, markety nie oddadzą marży” Tu jedna uwaga na start: Ten system NIE polega na zmuszaniu marketów do dzielenia się marżą. W ogóle. To nie jest: podatek, limit marży, ani zamach na handel. To jest WYŁĄCZNIE obowiązek informacyjny: podaj, ile rolnik dostał z 1 złotówki. Tak jak dziś: musisz podać skład, alergeny, kraj pochodzenia, cenę jednostkową, …tak samo podajesz udział rolnika. Kropka. Zresztą firmy prywatne muszą od 2026 raportować emisje CO₂ według CSRD, czy im się to podoba czy nie. Państwo mówi: „tak ma być” – i tak jest. Nie ma tu dyskusji. 2. „Fundusz = nowi pracownicy” Nie. To nie będzie drugi KRUS, tylko zadanie techniczne. Wszystkie dane, które są potrzebne do obliczenia udziału rolnika, już istnieją: KSeF (faktury), PKWiU, JPK, dane GUS o średnich plonach, numery partii i kody lokalizacji (GGap, Integrowana Produkcja, eWniosekplus), etykiety cenowe (już obowiązkowe). My nie chcemy tworzyć instytucji! My chcemy, żeby państwo połączyło istniejące systemy w jeden mechanizm. Program komputerowy, nie tabun urzędników. Fundusz nie zatrudnia nikogo tylko Fundusz płaci za zlecenie: opracowanie algorytmu, kampanię informacyjną (symboliczną), dostosowanie systemów. I tyle. 3. „Towar NEU sprzedawany jako UE i nikt z tym nic nie robi” No właśnie. I dlatego potrzebny jest system, który: patrzy na faktury, patrzy na kod partii, patrzy na pochodzenie deklarowane przy imporcie, i nie pyta pośrednika, „czy była zmiana kraju pochodzenia” tylko to widzi. Kiedy dane są elektroniczne i przechodzą przez państwowy system, oszustwo staje się ryzykowne, bo zostawia ślad w 3 miejscach. Nie trzeba kontroli w sklepach bo system kontroluje sam. 4. A teraz najważniejsze dlaczego uważam, że to JEST wykonalne Bo dziś problem polega na tym, że rynek jest tak zniekształcony, że nawet ekonomista nie jest w stanie dojść, gdzie znika marża. I tu wejdzie mała ironia i dwie życiowe historie, które wszyscy znamy. HISTORIA NR 1: „Sprzedałem 51% udziałów i… straciłem 99% zysku” To się dzieje naprawdę. Rolnik czy przedsiębiorca myśli: „sprzedam 51% firmy inwestorowi, ale będę miał 49% zysku, dam radę”. A potem walne zgromadzenie decyduje: „Od przyszłego miesiąca 99% produkcji będzie sprzedawane do spółki-córki za grosze.” A kto jest właścicielem spółki-córki? No zgadnijmy. Efekt? Ty masz 49% z 1% zysku (druga strona 51% z 1%) ale On ma 100% z 99% zysku w spółce córce. A skarbówka widzi firmę, która niby „nie ma dochodu”. HISTORIA NR 2: „Licencja za logo” To już klasyka. Firma X (polska) sprzedaje się firmie Y (zagranicznej). Rynek się cieszy, rozwój, inwestor! A za chwilę: „90% zysków musimy oddać w formie opłaty licencyjnej za używanie logo Y.” I firma X nagle przestaje zarabiać. Wszystko idzie „do centrali”. Wszystko legalnie. Wszystko „optymalizacja”. I to jest sedno problemu rolnika. My mówimy: „handel ma 70–80% marży!” A handel odpowiada: „Kto, my?! Przecież pracujemy prawie charytatywnie! Tu wszystko po kosztach!” Bo marża jest rozsmarowana na: firmy-córki, licencje, logistykę wewnętrzną, opłaty manipulacyjne, opłaty półkowe, opłaty marketingowe, „koszty operacji wewnętrznych” (czyli nic). W tym systemie NIE DA SIĘ ręcznie wyliczyć udziału rolnika. Dlatego potrzebny jest algorytm oparty na DANYCH ŹRÓDŁOWYCH. I tu dochodzimy do sedna planu My nie chcemy walczyć z firmami. My chcemy, żeby dane finansowe przestały być labiryntem. Ten system nie ogranicza marży. On ogranicza możliwość jej UKRYWANIA. W naszym systemie tylko rolnik ma prawo sprzedać nieprzetworzone warzywo czy owoc. Każdy kolejny obrót, przetwarzanie będzie miał inny kod. System zliczy pierwszy kod od rolnika oraz kolejne 2 czy 10 czy nawet 100 pośredników, pakowaczy, hurtowników a na koniec i tak odniesie się tylko do 1 pozycji oraz pozostałych. Nie musimy widzieć jak system to liczy, ani my nie musimy liczyć bo robi to system informatyczny za zbudowanie i administrowanie którego płacimy my rolnicy za pośrednictwem Funduszu który już istnieje. No i w końcu płace to wymagam!!! I dlatego cały projekt ma sens. Bo: dane już są, państwo już ma narzędzia (KSeF, CSRD, JPK), przepisy o obowiązku informacyjnym już istnieją, a Fundusz może zapłacić za spójny system. My tylko składamy puzzle, które już leżą na stole. Odpowiedź do Kamila Dzięki za rzeczową uwagę, bo to jest bardzo częsta obawa: „skąd ostatni pośrednik ma wiedzieć, ile rolnik dostał i ile sklep na tym zarobi?” Już tłumaczę, jak to ma działać – i dlaczego to jest prostsze niż się wydaje. 1. Ten system NIE opiera się na deklaracjach pośredników Nikt nie będzie biegał z zeszytem i zapisywał: „rolnik sprzedał mi za X” „a ja sprzedałem dalej za Y” „a sklep sprzedał za Z” To byłoby niewykonalne. Dlatego opieramy to na czymś, co już istnieje: KSeF – system e-faktur. Każda faktura przechodzi przez państwowy system. Już teraz. Czyli: rolnik → skup skup → pośrednik pośrednik → pakownia pakownia → handel handel → sklep To wszystko już widzi państwo. My tylko mówimy: „Skoro państwo i tak widzi faktury, to niech system policzy udział rolnika w złotówce.” Pośrednik nie musi wiedzieć nic. System liczy sam. 2. „Cena dziś taka, jutro taka” – jasne, ale nas to nie blokuje Ceny u rolnika zmieniają się dynamicznie. Ale udział rolnika w cenie detalicznej można liczyć: dziennie, tygodniowo, albo w okresach dostaw (tak robi handel). Przykład: Rolnik sprzedał 20 ton marchewki 1 listopada. Ta marchewka trafia na półki od 2 do 7 listopada. System przypisuje odpowiedni udział do tej partii. Nic trudnego. Pakownia i tak nadaje numery partii. W handlu numery partii są obowiązkowe w prawie. Na sklepy i tak nie można sprzedać nic bez GGAP wiec zróbmy tak żeby nie można było też sprzedać bez informacji ile dostał rolnik. To nie wynalazek to standard który wystarczy tak rozbudować żeby działał na naszą korzyść. 3. Najważniejsze, że to nie pośrednik ma umieć policzyć udział rolnika To ma umieć zrobić system państwowy. Przykład: Rolnik sprzedał marchewkę za 0,60 zł/kg Handel sprzedał ją za 2,40 zł/kg Udział rolnika = 25% System oznacza „D”. To wszystko. Nikt nie pyta pośrednika. Nikt nie prosi go o sprawozdanie. Nikt nie wysyła maili. 4. ETS, samochody elektryczne, OZE – to dobry przykład Państwo mówi dziś: „Do 2030 roku 15% sprzedawanych samochodów musi być elektrycznych.” „20% energii w miksie musi być zielone.” „Emisje CO₂ muszą spaść o X procent.” Firmy mogą się obrażać, płakać, protestować – ale robią. Dlaczego? Bo to obowiązek prawny. Bez dyskusji. I my chcemy identycznego mechanizmu: „Od 2030 roku udział rolnika w cenie detalicznej świeżych owoców i warzyw nie może być niższy niż 30%.” Tak samo: obowiązek informacyjny. Tak samo: państwo egzekwuje. I nagle wszyscy odkryją, że jednak potrafią być transparentni. 5. Na koniec – najważniejsze zdanie Jeden rolnik powie o problemie. Dziesięciu rolników powie o problemie. Sto rolników powie o problemie. Ale tylko system oparty na danych potrafi ten problem rozwiązać. Tym się różni narzekanie od mechanizmu. Czekam na następne komentarze, bo im więcej pytań, tym lepszy system zbudujemy. Pozdro -
Propozycja systemu udziału rolnika w cenie produktu – chcę to z Wami dopracować
Włodzimierz odpowiedział Włodzimierz → na temat → Porady
Witam, Dzięki za komentarze, bo właśnie o taką dyskusję mi chodziło czyli rzeczową, spokojną i opartą na praktyce, nie na emocjach. Postaram się odpowiedzieć na wszystkie wątpliwości jak najbardziej konkretnie i po kolei, bo widzę, że temat zaczyna budzić zainteresowanie, a to dopiero początek. 1. „Jak zmusisz markety do dzielenia się marżą?” To ważne, ale tu trzeba od razu wyjaśnić jedno: w tym systemie nie chodzi o narzucanie marży sklepom. Sklepy nie muszą nic dzielić, nic obniżać, nic oddawać. System polega wyłącznie na obowiązku podania informacji tak jak dziś podają kraj pochodzenia, składy, alergeny, cenę jednostkową. To już istnieje w prawie i działa bez żadnych negocjacji z handlem. Wprowadzamy kolejny obowiązek informacyjny: A – 52% EU albo E – 14% XX (spoza UE) I koniec. To nie jest rewolucja, tylko rozszerzenie tego, co i tak już funkcjonuje. Sklep nie ma tu żadnej decyzji tak samo jak nie ma decyzji, czy podać cenę za kg, czy podać alergeny. To jest po prostu obowiązek. 2. „Sklepy podniosą ceny, żeby odbić marżę” To częsta obawa, ale realnie mało prawdopodobna. Dlaczego? Bo konkurencja między sieciami jest tak duża, że żaden sklep nie podniesie ceny żywności świeżej jako pierwszy. Gdyby Lidl podniósł cenę marchewki o 20 gr, Biedronka zostawi to, co ma i przejmie klientów. To rynek bardzo czuły na grosze. Dodatkowo sieci i tak nie zarabiają najwięcej na świeżych warzywach bo zarabiają na chemii, nabiale, suplementach, kosmetykach, produktach z dużą marżą. Dlatego obowiązek informacyjny nie wpływa na cenę w sklepie, tylko na strukturę marży i jej podział w łańcuchu. To konsument z czasem ma się nauczyć wybierać produkty z wyższą marżą rolnika tak jak obecnie konsumenci nauczyli się kupować żywność bio. Wszystko ma odbyć się małymi kroczkami a dodatkowo ma pokazać konsumentom, że wcale rolnik nie zarabia tak dużo jak miastowym się wydaje. 3. „Kolejny fundusz do przejadania pieniędzy” Tu warto doprecyzować: – nie tworzymy żadnej nowej instytucji, – nie zatrudniamy nowych pracowników, – nie powołujemy nowych rad, komitetów, organizacji. Fundusz Promocji Owoców i Warzyw już istnieje, działa, ma środki, ma strategię i ścieżki prawne, by finansować takie działania. W praktyce fundusz płaciłby tylko za: – oznaczenia (druk, wdrożenie informacyjne), – prostą kampanię edukacyjną dla konsumenta na start. Nic więcej. Dlatego rolnicy dobrze wiedzą, za co płacą – za własny interes, a nie za kolejne biuro. Jeśli środków zabraknie, składkę można podnieść z 0,1% do 0,2% – czyli symbolicznie, grosze od obrotu, a efekt systemowy ogromny. 4. „Co z towarem nie sprzedawanym jako UE?” I tu właśnie pojawia się największa siła tego systemu. Oznaczenie EU/NEU (lub inne, jeśli znajdziemy lepsze rozwiązanie ale o tym dalej) nie blokuje importu, ale daje konsumentowi jasny wybór. Przykład: A – 52% PL kontra E – 14% NEU Konsument wybiera sam. Jeżeli zacznie wybierać bardziej świadomie, handel ZMUSI się sam (rynkowo) do zwiększania udziału kategorii A, B i C. To nie jest zakaz, tylko przejrzystość. A przejrzystość zawsze działa lepiej niż zakazy. 5. Kwestia akronimu EU/NEU i w tym miejscu chcę Waszej opinii Powiem wprost: od kilku osób z branży i znajomych rolników słyszałem, że chcieliby innego, bardziej intuicyjnego czy bardziej „czytelnego” skrótu niż NEU. Nie chcę nic narzucać bo to jest wątek, w którym wspólnie coś tworzymy. Można znaleźć inną propozycję. Ktoś rzucił żartobliwie FU, ktoś inny coś innego ale każdy pomysł jest tu na wagę złota, bo chodzi o to, żeby konsument zrozumiał to w 1 sekundę. Jeśli macie propozycje to piszcie. Od tego jest ta kuźnia pomysłów. 6. Jak „przebić się” z tym do ministerstwa? Słuszna uwaga i od razu powiem: nie idziemy z tym do nikogo, dopóki nie dopracujemy pomysłu tutaj. O tej koncepcji wiedzą tylko: – Forumowicze IGRIT, – kilku rolników, z którymi rozmawiałem prywatnie. Nie publikuję tego na FB, nie wysyłam do gazet, nie piszę do polityków. Najpierw chcę żebyśmy mieli dopracowany model, z punktami, przykładami i planem wdrożenia. Dlaczego tutaj? Bo tu nie ma świeżaków ani ludzi z przypadku. Tu piszą ludzie, którzy zjedli zęby na produkcji warzyw i owoców, i którym nikt w kaszę nie dmucha. Wasza opinia jest dla mnie dużo bardziej wartościowa niż komentarz z Twittera czy Facebooka. Nie obchodzi mnie kto pierwszy pójdzie z tym pomysłem do ministra rolnictwa. Może być to ktoś z was. Ważne jest żeby pomysł zadziałał i żebyśmy znów mogli zarabiać na swojej pracy a nie ustawiać się po dotacje, zasiłki i jałmużnę. Kierunek jest jasny: gdy dopracujemy pomysł, możemy: – przygotować list do ministra, – zgłosić temat do mediów branżowych, – pokazać to w protestach jako gotowe, realne rozwiązanie, – przedstawić konsumentom i młodszym rolnikom w prostym instruktażu. Nie chodzi o „postulat”, tylko o konkretny projekt czyli wędkę, a nie rybę. Poza tym ja nic nie chcę za ten pomysł. Chce zmian w rolnictwie i sprawiedliwego podziału marż. Chce być razem z wami autorem kilku pomysłów które będą realne i szybkie do wdrożenia a co najważniejsze wypracowane pomysły i rozwiązania mają odwrócić trend i przywrócić szacunek do pracy rolnika. 7. Najważniejsze: ceny dla konsumentów nie rosną To musi wybrzmieć po raz kolejny: Celem nie jest podniesienie cen. Celem jest sprawiedliwszy podział marży, a nie zwiększenie marży. Złotówka zostaje złotówką. Zmienia się tylko to, który jej fragment trafia do rolnika. To, co robimy w tym wątku, to nie jest „narzekanie”, tylko budowa realnego narzędzia. I chciałbym, żeby to był pierwszy na IGRIT projekt, w którym rolnicy, handlowcy, obieracze, pośrednicy oraz inni forumowicze sami stworzyli działające rozwiązanie dobre dla całej branży. Czekam na kolejne przemyślenia szczególnie dotyczące: – nazwy EU/NEU (może znajdziemy lepszy skrót), – produktów do pilotażu, – procentowych celów na kolejne lata, – możliwości współpracy z Funduszem Promocji. Pozdro -
Propozycja systemu udziału rolnika w cenie produktu – chcę to z Wami dopracować
Włodzimierz odpowiedział Włodzimierz → na temat → Porady
Witam Dzięki za pierwsze komentarze dokładnie na takie właśnie reakcje liczyłem, bo to pomaga ten pomysł szlifować. Do Starego Wygi: Tak, kierunek etykiety jest mniej więcej taki jak pokazałeś, tylko w wersji maksymalnie prostej. Tu nie chodzi o wielkie naklejki, kolorowe grafiki czy kampanie za miliony. Chodzi o jedną dodatkową linijkę przy kodzie kreskowym, dosłownie: A – 52% EU Albo: E – 14% NEU I koniec. Konsument widzi to jednym rzutem oka tak jak klasę energetyczną, tak jak kraj pochodzenia. Do Pawła: Masz rację, markety nie będą zachwycone, bo transparentność marży nigdy nie jest po ich stronie. Ale tu nie chodzi o podatek, karę, ograniczenie handlu czy blokowanie importu. To jest przymus informacyjny, taki sam jak obowiązek podawania składu, alergenu, kraju pochodzenia czy ceny jednostkowej. To już funkcjonuje w prawie i nie ma możliwości, żeby sieci mogły to zablokować. Ale teraz najważniejsze sedno sprawy: 1. My rolnicy sami chcemy za ten system zapłacić Ten projekt opiera się na finansowaniu z Funduszu Promocji Owoców i Warzyw. Fundusz istnieje, działa, ma strategię, ma budżet i ścieżki prawne do takich działań. Jeśli zabraknie pieniędzy to rolnicy podniosą składkę z 0,1% do 0,2%. To grosze, a korzyść ogromna. To nie jest projekt typu „dajcie nam dopłatę”. To jest projekt, w którym rolnicy sami finansują narzędzie, które daje nam wędkę na lata. 2. System musi być wsparty ustawowo i egzekwowany przez państwo Dokładnie tak jak ETS (emisje CO₂), akcyza czy obowiązkowe etykiety. Sklep nie może sobie wybrać, czy chce w tym uczestniczyć. Chodzi o to, żeby to był system obowiązkowy, a nie „dobrowolne oznaczenia”, bo to nie działa. W praktyce wyglądałoby to tak: – rolnik wystawia fakturę ze swoim PKWiU (np. cebula 01.13.43.0), – kolejne etapy handlu mają rozszerzenie (01.13.43.0.1, 01.13.43.0.2 itd.), – system automatycznie liczy udział procentowy, – sklep musi to podać na półce. Proste i czytelne. 3. Pilot na wybranych produktach – potem rozszerzanie Nie da się od razu objąć tym całego rynku. Potrzebny jest pilotaż, np.: – cebula, – marchew, – jabłko, – ziemniak jadalny, – kapusta. A potem rozszerzamy: – warzywa przemysłowe, – owoce miękkie, – zboża (przez młyny), – kasze, przetwory, – mleko i mięso. Stopniowo, spokojnie, ale konsekwentnie. 4. Marketing i uświadomienie konsumenta z pieniędzy Funduszu Tu też nie potrzeba milionów. Fundusz może zrobić krótką kampanię: „A, B, C – wspierasz polskiego rolnika. E – rolnik dostał tylko 12%. Decyzja należy do Ciebie.” Proste, czytelne i zrozumiałe dla każdego. 5. To ma być odpowiedź rolników na chaos i protesty Jesteśmy w sytuacji, gdzie protesty są potrzebne, ale są chaotyczne i ludzie z miasta zaczynają powtarzać: „Rolnikom ciągle mało dopłat”. A my chcemy powiedzieć coś zupełnie przeciwnego: Nie chcemy dopłat. Nie chcemy jałmużny. Chcemy uczciwej zasady podziału marży. Bez podnoszenia cen w sklepie. To jest wędka, nie ryba. To jest mechanizm, nie zapomoga. 6. Nie chodzi o zmianę cen detalicznych Ceny w sklepach już są akceptowalne. One nie mają wzrosnąć ani o grosz. Zmienić ma się tylko jedno: podział złotówki między rolnika, pośrednika i handel. Tak, żeby wrócić do 30% udziału, które były normą w latach 90., a nie 15%, jak jest dzisiaj. Podsumowując – rolnicy sami finansują system, – państwo ma go usankcjonować i pilnować, – sklepy mają obowiązek go stosować, – konsumenci mają prostą informację jak w etykiecie energetycznej, – pilot rusza na kilku świeżych produktach, – po udanym wdrożeniu system rozszerzamy, – a wraz ze wzrostem udziału A–B rynek naturalnie wraca do równowagi. To jest realne, tanie, proste i możliwe do wdrożenia bez chaosu. Tak widzę ten system i dlatego zależy mi, żebyśmy go dopracowali wspólnie. Pozdro -
Cebula przemysłowa. Ceny, prognozy, opinie, pytania, porady...
Włodzimierz odpowiedział Global Onions Holland → na temat → Warzywa
Witam, Cieszę się, że po tych kilku ciężkich tygodniach dyskusja znów zaczyna żyć. Widać, że rynek trochę drgnął, telefonów jest więcej, zaczyna się szukanie ładnego, zdrowego towaru. I dobrze, bo widać po wypowiedziach, że powoli wracamy do normalności czyli rolnicy zaczynają konkurować jakością i ilością, a nie jak wcześniej ściganiem się w dół ceną. Najgorszy moment mamy moim zdaniem już za sobą, przynajmniej jeśli chodzi o panikę i chaos. Teraz ważne, żebyśmy wytrzymali ciśnienie i nie rozbijali rynku sami swoimi rękami. Potwierdzam, że ceny poszły do góry i że wiele firm ma problemy z regulowaniem płatności za dostarczony towar ale tak naprawdę w całej gospodarce są teraz podobne problemy i firmy działające w obrocie warzywami nie są tu wyjątkiem. Z swojego doświadczenia wiem, że musimy spokojnie i stopniowo odbudować naszą pozycję na rynku warzyw i w możliwie najszybszy sposób musimy podpowiedzieć rządzącym co należy zmienić aby taki rok jak ten już nigdy się nie powtórzył. Mam też kilka przemyśleń i pomysłów, którymi chciałbym się z Wami podzielić, ale to już temat na osobny wątek, żeby nie śmiecić tutaj i żeby każdy, kto będzie chciał, mógł do tego spokojnie zajrzeć. W nowym temacie opiszę pewną koncepcję, która może nam w dłuższej perspektywie pomóc odzyskać kontrolę nad rynkiem i udziałem rolnika w cenie żywności. Tutaj macie link: Propozycja systemu udziału rolnika w cenie produktu – chcę to z Wami dopracować - Porady - Forum rolników, producentów warzyw i owoców, przetwórców Myślę, że warto będzie to przedyskutować szerzej. Pozdro- 7 163 odpowiedzi
-
- cebula
- cebula przemysłowa
-
(i 4 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Witam wszystkich w nowym wątku. Jest takie powiedzenie: daj chłopu rybę, to się naje. Daj wędkę, to już nigdy nie będzie głodny. Od lat w polskim rolnictwie dostajemy głównie „ryby”: dopłaty, jednorazowe wsparcia, umorzenia, zapomogi. Człowiek to zje, przeżyje sezon, a na drugi dzień znowu jest głodny i sytuacja wraca do punktu wyjścia. A my potrzebujemy wędki czyli narzędzia, które trwale zmieni zasady gry i pozwoli rolnikowi odzyskać należny udział w złotówce płaconej przez konsumenta. Dlatego wrzucam propozycję systemu, który nie jest gotowy w 100%, ale stanowi solidny fundament. Chcę to z Wami oszlifować tak, żeby powstał z tego diament czyli praktyczne rozwiązanie do wdrożenia. Najpierw fakty. Według Komisji Europejskiej rolnik dostaje dziś tylko 15 groszy z każdej złotówki wydanej przez konsumenta. Jeszcze niedawno było to około 30%. Chcemy z tym coś zrobić? Musimy zacząć od przejrzystości, bo dziś konsument nie ma pojęcia, komu płaci. Handel mówi swoje, rolnik swoje, media swoje. A prawda ginie gdzieś po drodze. Dlatego proponuję prosty, czytelny system oznaczeń udziału rolnika w cenie detalicznej. Tak prosty jak etykieta energetyczna. Proponowana skala udziału rolnika: A – powyżej 50% B – 40–49% C – 30–39% D – 20–29% E – 10–19% F – poniżej 10% Dodatkowo: EU – produkt z Unii NEU – spoza UE Konsument widzi to jednym rzutem oka. Nie trzeba żadnych kampanii informacyjnych. Kolory i litery mówią wszystko. I teraz bardzo ważny element systemu czyli stopniowe cele procentowe na rynku, które mają doprowadzić do równowagi, bez szoku ani dla sklepów, ani dla producentów. Cele na 2026 rok: udział produktów z literą A (czyli takich, gdzie rolnik ma powyżej 50%) – minimum 10% sprzedaży udział produktów z literą E (10–19%) – maksymalnie 50% Cele na 2027 rok: udział A – minimum 15% udział E – maksymalnie 40% To jest ważne z dwóch powodów: Rynek trzeba równoważyć stopniowo, bo przez nadprodukcję i chaos cenowy wszystko jest rozchwiane. Sieci muszą mieć obowiązek przesuwania marży na producentów, ale w sposób cywilizowany i możliwy do wykonania w praktyce. Za kilka lat udział produktów A, B i C ma dominować, tak jak w latach 90., gdzie rolnik dostawał realne 30% wartości żywności. Nie chodzi o podnoszenie cen konsumentom. Chodzi o uczciwy podział tej samej złotówki. Tak jak mówiliśmy ceny w sklepach są już akceptowalne. Problem leży w strukturze marży, a nie w poziomie cen detalicznych. Finansowanie całego systemu może odbywać się z Funduszu Promocji Owoców i Warzyw, który już istnieje. Ma budżet, ma strategię i ma podstawy prawne do działań informacyjnych. Wystarczy w ustawie dopisać, że wspiera także oznaczenia udziału rolnika w cenie. Jeśli pieniędzy będzie brakować, rolnicy mogą podnieść składkę z 0,1% do 0,2%. To i tak groszowy koszt, a korzyść będzie ogromna. W tym miejscu polecam zapoznać się z Strategią promocji dla branży owoców i warzyw na rok 2026 link: https://www.gov.pl/web/kowr/fundusz-promocji-owocow-i-warzyw Kolejna rzecz to uczciwość danych. PKWiU rolnika zostaje „czyste”, a kolejne etapy handlu mają rozszerzenia (01.13.43.0.1, 01.13.43.0.2 itd.). Można to powiązać z eWniosekPlus i średnimi plonami GUS, żeby ktoś nie „produkował” 400 ton z 1 ha. Pochodzenie EU/NEU pozwala uczciwie odróżnić żywność unijną od importowanej, co ma znaczenie przy Mercosur i napływie produktów spoza UE. Podsumowując: Chcę, żebyśmy wspólnie stworzyli system, który: – nie kosztuje budżetu państwa, – nie podnosi cen, – nie wymaga nowych instytucji ani tysięcy pracowników, – premiuje uczciwy handel, – jest czytelny i daje konsumentowi jasny wybór, – i odbudowuje udział rolnika w marży, krok po kroku. To jest wędka, nie kolejna ryba. Mechanizm, nie zapomoga. To jest propozycja robocza od nas rolników dla rolników i konsumentów. Przedstawmy własne pomysły do dyskusji a nie czekajmy na nieświeże ryby od polityków. Czekam na Wasze opinie, uwagi, krytykę, pomysły i doświadczenia. Wspólnie możemy zrobić z tego narzędzie, które naprawdę pomoże polskiemu rolnictwu wrócić na właściwe tory. Pozdro
-
Cebula przemysłowa. Ceny, prognozy, opinie, pytania, porady...
Włodzimierz odpowiedział Global Onions Holland → na temat → Warzywa
Witam Trzeba zacząć od siebie a nie patrzec na innych. Ja nie sprzedana czerwona zimowke zaorałem. A przy zbiorze żółtej ustawilem tak kombajn żeby od razu gubił cebule ponizej 45mm na polu. Ponadto teraz gdy skoczylem juz siewy ozimin będę mógł rozwieść nie sprzedana cebule po polu bo lepiej nie psuć rynku i magazynu z skrzyniopaletami. Wole energie przeznaczyć na prace niż na obwinianie calego swiata za swoje problemy. Najtrudniejsze jest przyznanie sie przed sobą do popełnionych błędów. ODWAGI!!!- 7 163 odpowiedzi
-
- cebula
- cebula przemysłowa
-
(i 4 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Cebula przemysłowa. Ceny, prognozy, opinie, pytania, porady...
Włodzimierz odpowiedział Global Onions Holland → na temat → Warzywa
Witam Skoro jest już dno, to czas się podnieść, a nie wiercić odwiert. Powiedzmy szczerze od połowy sierpnia zostaliśmy pokonani, ale jeśli teraz nie zaczniemy działać, to zostaniemy ZNISZCZENI. Zrozumcie, że bez działania nie będzie poprawy, naprawdę samozbiór i darmowe rozdawanie to tylko krótkoterminowy teatr, który niszczy wartość naszej pracy. Teraz możemy jeszcze coś zrobić sami. Nie czekajmy, aż ktoś zrobi coś za nas, bo z tym rządem na pewno się tego nie doczekamy. Trzeba wstrzymać sprzedaż i zniszczyć nadwyżkę to trudne i brutalne, ale konieczne. Nie przedłużajmy agonii i weźmy wreszcie sprawy w swoje ręce. To my możemy teraz dyktować ceny i dostępność, jeśli zaczniemy działać wspólnie, a nie przeciw sobie. ODWAGI!!! Pozdro- 7 163 odpowiedzi
-
- cebula
- cebula przemysłowa
-
(i 4 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Cebula przemysłowa. Ceny, prognozy, opinie, pytania, porady...
Włodzimierz odpowiedział Global Onions Holland → na temat → Warzywa
Witam, Każdy z nas ma kredyty i rodzinę do wykarmienia. Ale to, co robią niektórzy, to nie rolnictwo to hazard i igranie z ogniem. Wejście w przemysłową uprawę cebuli ale nie 1–2 ha, tylko kilkanaście i więcej bez zaplecza produkcyjnego, bez przechowalni i bez rynku zbytu, to pchanie się w kłopoty na własne życzenie. Jeśli ktoś zagrał va banque i przegrał, powinien odejść z honorem, a nie zachowywać się jak terrorysta, który bierze zakładników i zaniża cenę wszystkim: producentom, obieraczom i całemu rynkowi. Cebula to nie kasyno. Rolnik to nie hazardzista. A jednak w tym sezonie wielu poszło va banque, jak w rosyjskiej ruletce zasiali większość czerwonej, bez przechowalni czy bez planu. Taka gra zawsze kończy się źle, bo w życiu nie zawsze się wygrywa. Trzeba umieć przegrać z godnością. Dlatego może już dziś lepiej podjąć trudną decyzję i zaorać 30–50% słabej, kiepskiej cebuli, zanim za kilka miesięcy będziemy ją wynosić zgniłą z przechowalni. To boli, ale mniej niż zrujnowanie rynku wszystkim. Nikt z nas nie jest anonimowy. Warto zapamiętać tych, którzy sieją bez pomysłu, bez zbytu i potem psują ceny. Na zewnątrz musimy trzymać się razem, ale wewnątrz środowiska trzeba mówić jasno: kto gra w hazard, szkodzi wszystkim. Najpierw każdy musi przyznać się sam przed sobą: czy posiałem za dużo, czy sprzedaję za tanio. Dopiero potem można mieć pretensje do innych. Bo prawda jest taka, że czerwonej cebuli mamy w tym roku znacznie więcej niż zwykle (znam wiele przypadków, że rolnicy mieli kilkanaście i więcej ha czerwonej cebuli albo tylko czerwoną cebulę), a jej spożycie jest praktycznie na tym samym poziomie co w latach ubiegłych. Tu nie ma cudów – rynek tego nadmiaru nie wchłonie. Dlatego trzeba podjąć radykalne decyzje samemu, a nie liczyć, że sąsiad zaorze, a ja może sprzedam. Tak się nie da. Każdy, kto gra na zwłokę, myśląc że jakoś to będzie, szkodzi nie tylko sobie, ale i nam wszystkim. Jeszcze jedno cebuli w Polsce jest sporo mniej niż w zeszłym roku (dane ARiMR) do tego mamy dużo większy udział czerwonej cebuli niż w latach ubiegłych. Zrozumcie żółtej cebuli wcale nie jest aż tak dużo jak wmawiają nam kupujący. Wody jest po kostki a wy się już topicie. Z czerwoną jest dramat ale jakbyście postępowali rozsądnie i posiali podobne ilości jak się spożywa w Polsce to wilk byłby syty i owca nie oskórowana (spożycie czerwonej cebuli to 3 do 5 % spożycia w ogólnym wolumenie cebuli). ODWAGI!!! Pozdro- 7 163 odpowiedzi
-
- cebula
- cebula przemysłowa
-
(i 4 więcej)
Oznaczone tagami:
