- Za nami kolejna bardzo mroźna noc - mówi Mirosław Maliszewski. Temperatury w wielu miejscach spadły do takiego poziomu, który już zniszczył tak wiele, że ratujemy resztki tej produkcji. W wielu miejscach w Polsce, tam gdzie jest rozwinięta produkcja sadownicza już możemy powiedzieć, że straty sięgają kilkudziesięciu procent, a w niektórych nawet 100 procent.
Jak wynika z informacji zbieranych przez ZSRP, temperatury ujemne biły rekordy - były nawet niższe niż przed rokiem czy przed dwoma laty. Spadki temperatury były długotrwałe. Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej poinformował, że w nocy z poniedziałku na wtorek na Kujawach przy gruncie notowano nawet -9 stopni Celsjusza.

- Związek przygotowuje raport, który przedstawi w Polsce i Komisji Europejskiej, na podstawie którego będziemy domagali się nadzwyczajnych rekompensat - mówi prezes Maliszewski. - Zjawiska mają charakter cykliczny, a więc trzeba zrobić coś więcej niż tylko doraźna pomoc dla gospodarstw. Trzeba zbudować system odporności dla gospodarstw sadowniczych.
Najskuteczniejszą metodą zapobiegania jest zraszanie nadkoronowe. Choć - jak mówi prezes Maliszewski, w wielu miejsca i i ta metoda nie pomogła w nocy z poniedziałku na wtorek, bo spadki temperatur były tak duże.
Przed nami jeszcze co najmniej jedna noc, gdy zapowiadane są silne przymrozki.




