Według danych Głównego Inspektoratu Weterynarii (stan na 8 czerwca 2026 r.), w minionym tygodniu w 34 ogniskach ASF ślady kontaktu z wirusem potwierdzono w tkankach pobranych od 56 dzików. Zdecydowana większość przypadków dotyczyła zwierząt padłych — tylko dwa stwierdzono u dzików odstrzelonych. To rozkład typowy dla obecnej fali: wirus krąży w populacji dzików i ujawnia się głównie w padlinie.
Nowe ogniska potwierdzono w dziewięciu województwach: kujawsko-pomorskim, lubelskim, łódzkim, mazowieckim, podkarpackim, pomorskim, świętokrzyskim, warmińsko-mazurskim i zachodniopomorskim. Geografia ostatnich tygodni jest powtarzalna — najmocniej choroba rozlewa się na północy i północnym wschodzie kraju. Wolne od ASF pozostają wciąż Dolny Śląsk, Małopolska, Opolszczyzna i Śląsk.
Skala roczna pokazuje tempo, z jakim wirus pracuje w środowisku — od początku 2026 r. potwierdzono już ponad 1300 ognisk ASF u dzików. Dla gospodarstw utrzymujących świnie kluczowa jest nie sama liczba zakażonych dzików, ale to, jak blisko chlewni krąży wirus. Każde nowe ognisko w pobliżu gospodarstwa oznacza ryzyko zawleczenia choroby na teren fermy.
Na tym tle widać, jak duża jest różnica między populacją dzików a stadami towarowymi. W całym 2026 r. potwierdzono dotąd tylko jedno ognisko ASF u świń domowych — w połowie maja, w stadzie liczącym ponad 21 tys. zwierząt w powiecie choszczeńskim w zachodniopomorskiem. Pojedyncze ognisko w takim stadzie oznacza jednak likwidację całej hodowli, dlatego utrzymanie rygorów bioasekuracji pozostaje dla producentów trzody warunkiem przetrwania na rynku.
źródło: Główny Inspektorat Weterynarii




