Komisja Europejska nie odnowiła zatwierdzenia flufenacetu rozporządzeniem wykonawczym (UE) 2025/910 z 20 maja 2025 r. EFSA uznała, że substancja spełnia kryteria zaburzającej działanie hormonów tarczycy u ludzi i organizmów niebędących celem zwalczania, a jej metabolit — kwas trifluorooctowy — trafia do wód gruntowych. MRiRW wycofał zezwolenia z dniem 10 grudnia 2025 r.
Dla plantatora liczą się dwie daty z komunikatu resortu. Środki wprowadzone do obrotu do 10 grudnia 2025 r. wolno sprzedawać i dystrybuować do 10 października 2026 r., a stosować, przechowywać i unieszkodliwiać do 10 grudnia 2026 r. Siewy pszenicy ozimej standardowo ruszają w połowie września, ale na stanowiskach po kukurydzy i burakach cukrowych schodzą na koniec października, czasem na listopad. Kto sieje późno, kupuje herbicyd, zanim w ogóle wjedzie w pole.
- Każdy rolnik powinien przeanalizować książkę zabiegów, zwracając uwagę na to, jakie środki były w ubiegłych latach stosowane - przypomina Mateusz Mikoda, doradca INNVIGO z Dolnego Śląska. - Jeżeli pojawiały się problemy ze zwalczaniem chwastów, może to świadczyć o tym, że występują odporności chociażby na substancje z grupy inhibitorów ALS. To zjawisko obserwujemy w skali całego kraju, ale nie wszyscy biorą je pod uwagę, kiedy planują zabiegi.
Jesień 2025 nie dała okna. Zamiast ciepłego października i listopada, do jakich rolnicy przywykli, przyszły umiarkowane i niskie temperatury z okresowym deszczem, a potem wcześnie zima. Doradcy terenowi szacują, że na Dolnym Śląsku zabieg herbicydowy w oziminach wykonało 30-40 proc. plantatorów. Na polach bez preparatu doglebowego z flufenacetem wiosną nie dało się już ograniczyć miotły zbożowej.
W regionie południowo-wschodnim wyszło odwrotnie. Nawet późne zabiegi z flufenacetem miały wysoką skuteczność, a wiosenne poprawki na takich plantacjach należały do rzadkości — do zrobienia zostawały chabry i ostrożenie.
Wiosna 2026 dołożyła swoje. Woda z roztopów zeszła szybko, marzec i kwiecień były niemal bezdeszczowe, więc zabiegi doglebowe nie miały wilgoci, żeby zadziałać. Po majowych opadach chwasty wschodziły ponownie, rozłożone w czasie. Na południowym wschodzie doszły przymrozki, które zamykały okienko zabiegowe. W drugiej części sezonu do miotły dołączyły maki, chabry, przytulia i chwastnica, a jeden zabieg poprawkowy zamieniał się w kilka.
- Rolnicy, którzy zdecydowali się na jesienne odchwaszczanie, wygrali walkę z chwastami. Mijający sezon pokazał, dlaczego to ważne. Odkładanie zabiegów na wiosnę to za duże ryzyko, bo po prostu może nie być odpowiednich warunków - zauważa Piotr Sokołowski, doradca INNVIGO odpowiedzialny za region południowo-wschodni.
Uodpornienie miotły zbożowej na sulfonylomoczniki, czyli inhibitory ALS, notuje się w całej Polsce. Rozwiązania, które kilka lat temu jeszcze coś dawały, dziś nie domykają zabiegu. Flufenacet należy do innej grupy chemicznej i dlatego trzymał miotłę tam, gdzie nalistne przestały sięgać. Wchodzi też jako pierwszy etap w technologię na wyczyńca.
Po 10 grudnia wiodącą rolę w jesiennym odchwaszczaniu zbóż ma przejąć prosulfokarb. W zbożach nie był dotąd powszechnie stosowany, więc chwasty nie zdążyły się na niego uodpornić.
- Ze względu na występujące odporności chwastów i na ostatnią możliwość wykorzystania warto w tym roku zacząć ochronę herbicydową zbóż ozimych od flufenacetu, żeby potem móc rotować inne substancje - radzi Marcin Bystroński, Menedżer ds. upraw rolniczych w firmie INNVIGO.
Na późniejsze zabiegi nalistne zostaje mezosulfuron, a na poprawki dwuliścienne mieszaniny chlopyralidu, fluroksypyru i florasulamu, w razie potrzeby z fenoksapropem-P-etylowym na jednoliścienne. Trudne jednoliścienne łatwiej zwalczyć we wczesnych fazach rozwojowych: celowany zabieg nalistny późną jesienią wychodzi prościej niż walka z wyrośniętym chwastem wiosną.
źródło: MRiRW, Komisja Europejska, materiały prasowe INNVIGO





Korzystamy z plików cookie, aby zapewnić najlepszą jakość naszej strony.. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, zapoznaj się z naszą polityką prywatności.