Konopie włókniste (Cannabis sativa L.) to legalna uprawa polowa — od 2022 r. dopuszczalny limit THC podniesiono z 0,2 do 0,3 proc. suchej masy. To nie ma nic wspólnego z odmianami narkotykowymi: liczy się włókno, paździerz i nasiona. Uprawę prowadzi się na wpis do rejestru Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa, bez limitów wojewódzkich.
Rachunek zależy od odmiany. Wysokoplenna Henola daje około 1800 kg nasion z hektara, przy skupie 13 zł/kg to 23,4 tys. zł przychodu. Po odjęciu kosztów uprawy (około 11,4 tys. zł/ha) i doliczeniu dopłat wynik dochodzi do 14,1 tys. zł netto z hektara. Odmiana włóknista Białobrzeskie plonuje słabiej — około 800 kg/ha przy 15 zł/kg — i z dopłatami zamyka się na 4,7 tys. zł/ha.
Wynik wisi na plonie: przy 1800 kg z hektara konopie biją rzepak, przy 800 kg trzymają się głównie dzięki dopłatom bezpośrednim. Górna półka nie jest dana z góry — plon zależy od pogody i agrotechniki, a przenawożenie azotem potrafi zadziałać odwrotnie do zamierzeń.
Areał w kraju jest wciąż niszowy i zmienny. Na koniec 2025 r. konopie zajmowały 1146,78 ha u 1592 producentów — mniej powierzchni niż w 2020 r. (ponad 3,5 tys. ha), ale liczba gospodarstw rośnie: od 2022 r. przybyło ich ponad 1100. Uprawę ciągną województwa lubelskie, mazowieckie i warmińsko-mazurskie.
Nisza trzyma się na przetwórstwie, bo z jednej rośliny schodzi kilka surowców. Nasiona idą na olej, mąkę i produkty spożywcze, włókno na tkaniny, a paździerz na materiały izolacyjne dla budownictwa. Dochodzą biopaliwa i kosmetyki. Rynek CBD, kiedyś motor zainteresowania, przygasił unijny reżim „novel food". Sama roślina ma jeszcze jeden atut w płodozmianie: silny korzeń palowy spulchnia glebę jak naturalny głębosz.
Wejście w uprawę to jednak papierologia i rygor. Do rejestru KOWR trzeba fakturę zakupu nasion, etykietę opakowania i potwierdzenie opłaty skarbowej, a o wpis nie może się starać osoba karana za nielegalną uprawę roślin. Zbyt bywa wąski — bez zakontraktowanego skupu górne widełki zarobku pozostają teoretyczne.
źródło: KOWR




