Władze węgierskie wykryły przypadek pryszczycy na początku marca na farmie bydła na granicy ze Słowacją, w pierwszym ognisku w kraju od 50 lat. Słowacja ogłosiła stan wyjątkowy, nałożyła ograniczenia graniczne i utworzyła centrum nadzoru obsadzone przez policję, strażaków i wojsko zarówno z ziemi, jak i z powietrza.
- Według mojej obecnej wiedzy nie ma dowodów potwierdzających ten scenariusz — powiedział wirusolog portalowi Politico Jiří Černý z Czeskiego Uniwersytetu Nauk Przyrodniczych w Pradze na temat twierdzeń o bioterroryzmie. - To nie oznacza, że powinniśmy ignorować możliwość alternatywnych wyjaśnień, ale raczej, że należy je dokładnie zbadać, a nie zakładać bez dowodów. Nie oznacza to, że atak bioterrorystyczny jest prawdopodobnym wyjaśnieniem.
Portal przypomina, że szef gabinetu premiera Węgier Viktora Orbána, Gergely Gulyás, w zeszły czwartek został pierwszym urzędnikiem, który zasugerował, że ogniska choroby mogą być wynikiem ataku biologicznego. Mówił o tym także na oficjalnych stronach węgierskiego rządu Istvan Nagy, minister rolnictwa Węgier.
- Na tym etapie możemy stwierdzić, że nie można wykluczyć, że wirus nie miał naturalnego pochodzenia, możemy mieć do czynienia ze sztucznie zaprojektowanym wirusem — powiedział Gulyás na konferencji prasowej, dodając, że podejrzenie opiera się na ustnych informacjach otrzymanych z zagranicznego laboratorium, którego ustalenia nie zostały jeszcze udowodnione.
Politico podaje, że także słowacki minister rolnictwa Richard Takáč powiedział w wywiadzie na YouTube, że Słowacja rozważa podobną możliwość.
- Istnieją różne spekulacje, różne pytania, które my tutaj na Słowacji sobie zadajemy. Te same pytania zadaje również Komisja Europejska — powiedział Takáč.
My dodajmy, że powrót choroby do serca Europy po 50 latach jest co najmniej zaskakujący. Skąd przywleczon o wirusa, kto to zrobił i dlaczego (na szczęście) tylko do tych krajów? Naszym zdaniem pytanie o to, skąd się wziął wirus pryszczycy po 50 latach w środku Europy pozostaje w tej sprawie absolutnie kluczowe.
źródło: Politico



