Sezon na plantacjach borówki wysokiej zaczął się od strat. Złożyły się na nie niskie temperatury zimowe, lokalne przymrozki oraz długie chłody w okresie ruszania wegetacji, które dotknęły uprawy w wielu częściach Polski, m.in. w powiecie grójeckim. Plantatorzy zwracają uwagę, że to uszkodzenia zimowe, a nie same wiosenne przymrozki, okazały się w tym roku większym problemem.
Skala szkód jest mocno zróżnicowana. Najbardziej ucierpiała odmiana Chandler oraz młodsze nasadzenia, gdzie miejscami stwierdzono niemal całkowity brak pąków kwiatowych. Plantacje oparte na odmianach Berkeley, Duke i Bluecrop — mimo trudnych warunków — prezentują się względnie dobrze.
Tegoroczny plon będzie więc loterią zależną od odmiany i wieku krzewów — sąsiadujące plantacje mogą zanotować skrajnie różne wyniki.
To istotne, bo borówka jest jednym z filarów polskiego sadownictwa jagodowego. Kraj jest drugim po Hiszpanii producentem tego owocu w Unii Europejskiej i piątym na świecie. W 2024 r. uprawę prowadzono na blisko 13 tys. ha, a zbiory sięgnęły około 62 tys. ton. Za granicę trafiło prawie 26 tys. ton, o 17% więcej niż rok wcześniej — głównie do Niemiec, Wielkiej Brytanii, Niderlandów, Szwecji i na Łotwę. Słabszy sezon odbije się więc nie tylko na rynku krajowym, ale i na eksporcie.
Dla cen oznacza to presję na wzrost, zwłaszcza na początku zbiorów. Rok temu, gdy pierwsze krajowe partie pojawiły się na rynku hurtowym w Broniszach pod koniec czerwca, borówka z polskich upraw kosztowała od 43 do 50 zł/kg przy średniej około 46 zł/kg, a owoc z importu 25–35 zł/kg. Niższa podaż w 2026 r. może wywindować startowe stawki jeszcze wyżej.
Ryzyko nie kończy się na przymrozkach. Osłabione po zimie krzewy są bardziej podatne na choroby grzybowe, a wilgotna aura sprzyja zamieraniu pędów — to może dodatkowo uszczuplić tegoroczne zbiory na części plantacji.
źródło: GUS, rynki hurtowe




