Projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu ochrony rolniczych funkcji produkcyjnych wsi Rada Ministrów przyjęła 18 sierpnia. Przygotowało go Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Sedno leży w kodeksie cywilnym: hałas, zapachy i inne typowe skutki produkcji roślinnej oraz zwierzęcej — także w ogrodnictwie, sadownictwie i rybactwie — mają się mieścić w granicach przeciętnej miary, jeśli gospodarstwo pracuje zgodnie z przepisami i dobrą praktyką rolniczą.
Druga zmiana dotyczy nocy. Zakłócanie spokoju albo spoczynku nocnego, o ile wynika z prowadzenia działalności rolniczej, przestanie podlegać karze. Resort powołuje się na terminy, których nikt nie przesunie: pogodę, sezon i cykl biologiczny roślin i zwierząt.
- Coraz więcej osób wybiera wieś jako miejsce do życia, choć nie zajmuje się rolnictwem - mówi Stefan Krajewski, minister rolnictwa i rozwoju wsi. - Chcemy chronić rolników, którzy prowadzą działalność zgodnie z prawem.
Trzeci element wchodzi w obrót ziemią. Kupujący nieruchomość na terenie przeznaczonym pod rolnictwo — w planie ogólnym gminy albo w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego — złoży w akcie notarialnym oświadczenie, że wie, iż w tym samym obrębie ewidencyjnym jest lub może być prowadzona działalność rolnicza i mogą wystąpić jej typowe następstwa. Podpis pod aktem zamyka później drogę do tłumaczenia, że kupował w nieświadomości.
Ochrona ominie gospodarstwa działające niezgodnie z prawem i produkcję poza terenami rolnymi wyznaczonymi w dokumentach planistycznych gminy. Ośrodki doradztwa rolniczego dostaną przy okazji nowe zadanie: mają informować o produkcyjnych funkcjach wsi i o znaczeniu rolnictwa dla bezpieczeństwa żywnościowego.
Na wieś przybywa ludzi, którzy z rolnictwa nie żyją. GUS naliczył w 2025 r. dodatnie saldo migracji na tereny wiejskie na poziomie 36,1 tys. osób, rok wcześniej 42,4 tys., a w 2000 r. — 4,2 tys. Sąsiedztwo obory czy chlewni część z nich poznaje dopiero po przeprowadzce.
Projekt ruszył po głośnej sprawie spod Łodzi. Szymon Kluka prowadzi gospodarstwo od 2004 r., a w 2014 r. uruchomił tuczarnię i doszedł do około 360 świń w cyklu. Sąsiedzi kupili działki obok w 2010 i 2013 r. W 2017 r. pozwali go o uciążliwe zapachy i wygrali: sąd zasądził od rolnika ponad 110 tys. zł i nakazał ograniczyć uciążliwość. Skargę kasacyjną Sąd Najwyższy oddalił 28 maja 2025 r., choć wcześniej Naczelny Sąd Administracyjny stwierdził, że hodowla działa legalnie i zgodnie z planem zagospodarowania.
Projekt trafia teraz do Sejmu. Terminu wejścia w życie komunikat nie podaje.
źródło: MRiRW, GUS, Sąd Najwyższy





Korzystamy z plików cookie, aby zapewnić najlepszą jakość naszej strony. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, zapoznaj się z naszą polityką prywatności.