10 lipca 2026 rzecznik Komisji Europejskiej Olof Gill wezwał Polskę, Węgry i Słowację do wycofania jednostronnych zakazów importu z Ukrainy i zapowiedział dalszą pracę z tymi krajami nad tym celem. Zaznaczył też, że Komisja nie wyklucza kolejnych kroków, gdyby rozmowy nic nie dały. Pod koniec lipca temat wrócił, a wraz z nim pytanie o procedurę naruszeniową wobec Warszawy.
Bruksela opiera się na jednym argumencie. Umowa handlowa UE-Ukraina, obowiązująca od listopada 2025, przewiduje niższe kontyngenty i własny mechanizm ochronny na wypadek zakłóceń rynku, więc krajowe zakazy stały się zbędne i rozbijają jednolity rynek. Polska, Węgry i Słowacja odpowiadają, że chodzi o niedopuszczenie do powtórki z 2022 roku, kiedy otwarcie handlu podbiło import i zbiło ceny.
Polskie embargo wprowadzono na początku maja 2023, a od 16 września 2023 obowiązuje bezterminowo. Obejmuje pszenicę, kukurydzę, rzepak i słonecznik, a także przetwory: śrutę rzepakową, mąkę pszenną i kukurydzianą oraz otręby.
- Jeśli ma być zmienione lub zdjęte embargo, muszą być wprowadzone inne rozwiązania, które będą chronić polskich rolników i polskich przetwórców. Nie ma takiej możliwości, żebym próbował zdejmować to embargo bez zabezpieczenia naszych producentów - mówi Stefan Krajewski, minister rolnictwa i rozwoju wsi. - Może być licencjonowanie, ale to musi być po polskiej stronie, nie tak, że Ukraina będzie decydować o tym, co ma wjechać i w jakich ilościach.
Termin tych rozmów ma znaczenie. Żniwa trwają, więc rolnik sprzedaje dziś zboże prosto z pola, a nie z magazynu. 27 lipca 2026 skupy płaciły za pszenicę konsumpcyjną 840 - 890 zł/t, a za rzepak od 2170 do 2410 zł/t, średnio około 2340 zł/t. Przy zbiorach zbóż niższych o 3,7 proc. niż rok temu każdy dodatkowy strumień taniego surowca odbija się na cenie, po której gospodarstwo zamknie kampanię.
Chcesz sprzedać lub kupić zboże? Zachęcamy do dodania ogłoszenia w naszej Giełdzie Zbóż.
Osobno wraca sprawa rzepaku. Część branży przetwórczej chce odblokowania importu z Ukrainy, bo krajowa produkcja spada. Minister ustawia kolejność odwrotnie.
- Mamy polski rzepak w pierwszej kolejności, który chcemy wykorzystać. Jeżeli będzie go brakować, wtedy myślmy o innych rozwiązaniach - mówi Stefan Krajewski, minister rolnictwa i rozwoju wsi.
Postępowanie o naruszenie prawa unijnego, gdyby Komisja je uruchomiła, ciągnęłoby się miesiącami. Mechanizm ochronny z umowy listopadowej też ma swoją kolejność: najpierw zakłócenie na rynku, potem reakcja. O tym, czy zakazy znikną, zdecyduje Bruksela. Cenę tegorocznego zboża pozna wcześniej gospodarz stojący z przyczepą pod elewatorem.
źródło: Komisja Europejska, MRiRW, notowania skupów




