Rzeczniczka Komisji Europejskiej odesłała 11 sierpnia do instrumentów Wspólnej Polityki Rolnej i zaznaczyła, że Bruksela stawia dziś na przygotowanie rolnictwa do klęsk żywiołowych, a nie na wypłatę odszkodowań po nich. Automatycznych rekompensat za suszę nie będzie.
- Gdybyśmy mieli rozpatrywać wszystkie wnioski, kwota byłaby śmiesznie niska - mówi Christophe Hansen, komisarz UE do spraw rolnictwa.
Arytmetyka to potwierdza. Rezerwa rolna na 2026 r. wynosi 450 mln euro, a do rozdysponowania zostało około 200 mln. Hansen chce ją po 2028 r. podwoić, do mniej więcej 900 mln euro rocznie, i sam nazywa dzisiejszy poziom niewystarczającym. Do tego czasu obowiązuje pula, która jest.
Polski wniosek złożył 7 maja minister rolnictwa Stefan Krajewski, w sprawie sadowników poszkodowanych przez wiosenne przymrozki. Miejscami mróz sięgnął -10°C, a straty dochodziły do 90-100%. 26 czerwca Komisja podzieliła 56,4 mln euro między pięć państw:
Polski w tym rozdaniu nie było. To nie odmowa — wniosek przeszedł do kolejnej tury. Hansen wprowadził bowiem system dwóch sztywnych terminów w roku, wiosennego i jesiennego, żeby rezerwa nie wyczerpywała się w pierwszych miesiącach. Polska trafiła do pakietu jesiennego, więc pieniądze fizycznie ruszą najwcześniej w grudniu 2026 albo na przełomie roku.
Po polskiej stronie budżet na 2026 r. rezerwuje 629 mln zł na dopłaty do ubezpieczeń upraw. Zaliczki dopłat bezpośrednich ruszają 10 września. Szkody suszowe rolnicy zgłaszają przez aplikację do 15 października. Ostatni program pomocy suszowej dotyczył strat z 2024 r., a co do suszy tegorocznej rząd nie ogłosił jeszcze niczego.
Zostaje ubezpieczenie, tyle że korzysta z niego 16-20% gospodarstw, około 200 tys. umów rocznie. Od suszy ubezpiecza się znacznie mniej gospodarstw niż od gradu i przymrozku, bo to ryzyko najtrudniej wycenić. Sadownik spod Grójca, który stracił owoc w kwietniu, a resztę w sierpniowej nawałnicy, na decyzję Brukseli poczeka do grudnia.
źródło: Komisja Europejska, MRiRW




