Kazachstan przymierza się do ponownego zamknięcia rynku dla jabłek spoza Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej. Tamtejsza międzyresortowa komisja do spraw handlu zagranicznego przygotowała projekt zakazu importu jabłek (kod HS 080810) drogą lądową. Ograniczenie miałoby obowiązywać od 1 sierpnia do 31 grudnia 2026 roku — dokładnie w czasie kazachskich zbiorów.
To powtórka mechanizmu z 2024 roku, gdy analogiczny zakaz wszedł 8 października i utrzymał się do końca grudnia. Powód jest ten sam: ochrona krajowych sadowników, którzy apelują o zamknięcie granicy na czas zbiorów, od sierpnia do grudnia, by sprzedać własne jabłka po znośnych cenach. Zakaz omija państwa EAEU — polski towar z rynku wypada, rosyjski, białoruski i kirgiski zostaje.
Dla polskiego sadownictwa to bolesny kierunek. Kazachstan jest jednym z największych odbiorców jabłek spoza Unii, a Polska głównym unijnym dostawcą na ten rynek. W 2024 roku pojechało tam około 50 tys. ton polskich jabłek o wartości ponad 22 mln euro. Cały polski eksport rolno-spożywczy do Kazachstanu sięgnął w tym samym roku 122,9 mln euro — to najważniejszy rynek zbytu w Azji Centralnej.
Chcesz sprzedać lub kupić jabłka? Zachęcamy do dodania ogłoszenia w naszej Giełdzie Jabłek.
Poprzednie embargo pokazało, jak szybko rynek odbudowuje się po otwarciu — już w styczniu 2025 roku, tuż po zniesieniu zakazu, Kazachstan sprowadził z Polski niemal 3,4 tys. ton jabłek. Zanim projekt wejdzie w życie, sadownikom zostaje okno zbytu do końca lipca. Sprawą zajmowało się ministerstwo rolnictwa, które prowadziło w tej sprawie rozmowy ze stroną kazachską.
źródło: KOWR, rząd Kazachstanu




