Analiza CropLife Europe obejmuje lata 2019-2026. W tym okresie z rynku Unii Europejskiej wycofano 93 substancje czynne: 86 chemicznych i 7 biologicznych. Do rejestru weszła w tym samym czasie jedna nowa substancja chemiczna.
- Te dane pokazują skalę problemu, z którym mierzy się dziś europejskie rolnictwo. W miarę jak kolejne substancje opuszczają rynek, nowe rozwiązania powinny je zastępować, aby rolnicy mogli skutecznie chronić uprawy i utrzymać wydajność produkcji - mówi Małgorzata Bojańczyk, dyrektor generalna Polskiego Stowarzyszenia Ochrony Roślin. - Bez odpowiednio szerokiego dostępu do skutecznych środków ochrony roślin, a w dodatku pod rosnącą presją zmian klimatu, ryzyko poważnych strat plonów będzie rosło.
Wycofanie substancji nie kończy problemu na polu. Bilans 93 do jednego oznacza, że luki po środkach nie ma czym domknąć. Plantator zostaje z węższym zestawem i stosuje go częściej.
- Choroby, szkodniki i chwasty nie znikają wraz z wycofaniem produktu z rynku, a rolnicy tracą legalne narzędzia do walki z nimi - podkreśla Wiktor Szmulewicz, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych.
W Polsce dziury po wycofanych preparatach łata się zezwoleniami awaryjnymi na 120 dni. Tą drogą wracał w czerwcu Movento, o który izby rolnicze walczyły dla sadowników. Rozwiązanie działa sezon, po czym procedurę trzeba powtórzyć od początku.
Liczby CropLife Europe trafiają na rynek w konkretnym momencie. W Brukseli trwają prace nad pakietem regulacyjnym Food and Feed Safety Omnibus.
- Najnowsze dane CropLife Europe potwierdzają trend, który obserwujemy od pewnego czasu. Te liczby pojawiają się w momencie, gdy decydenci w Brukseli rozważają zmiany w unijnych ramach regulacyjnych - dodaje Bojańczyk.
źródło: KRIR, PSOR, CropLife Europe




