Dynia oleista to nie ta z Halloween ani z zupy. Uprawia się ją dla nasion — pestka bezłupinowa ma do 30 proc. oleju. Uprawę na dużą skalę wprowadził do Polski skup DYN-POL z Komarówki Podlaskiej, który od 2008 roku sprowadza materiał siewny wprost z centrali nasiennej w Austrii i sadzi styryjskie odmiany, jak Gleisdorfer.
Kierunek zbytu pokrywa się z pochodzeniem nasion. W Styrii pestka trafia pod prasę na styryjski olej z pestek dyni, czyli Steirisches Kürbiskernöl. To nazwa chroniona w Unii, prawo do niej ma około 1 700 certyfikowanych wytwórców, a na jeden litr oleju schodzi 2,5-3 kg pestki. Polskie nasiona zasilają to przetwórstwo i eksport.
Uprawa siada na glebach IV i V klasy, gdzie zboża ledwo wychodzą na zero — a dynia oleista daje z tego samego hektara od 4-5 do 8-10 tys. zł netto. Plon to zwykle 1,2-1,4 t/ha, u lepszych ponad tona suchej pestki. Skup od rolnika płaci 10-12 zł/kg, w hurcie pestka chodzi po 12-15 zł/kg, a koszty uprawy mieszczą się w 3-5 tys. zł/ha.
To tłumaczy poniedziałkowy rekord z rejestru ARiMR — dynia zajęła w kraju 13,5 tys. ha, a ponad 60 proc. tego areału obsiała Lubelszczyzna. Region ma pod tę uprawę gotowe zaplecze: suszarnie, magazyny i punkty skupu. Zbiór na pestkę jest zmechanizowany — samojezdne kombajny wybierają ziarno wprost z pola.
Handlujesz pestką dyni? Zajrzyj do ogłoszeń w naszej Giełdzie Warzyw.
Górna półka zarobku nie jest jednak dana z góry. Marża wisi na plonie i cenie, a obie potrafią się zmienić z sezonu na sezon. Dochodzi ryzyko agrotechniczne — przy suszy w czasie kwitnienia zawiązuje się mniej owoców, a wtedy z hektara schodzi bliżej dolnej granicy widełek.
źródło: ARiMR, DYN-POL




